Zasłona dymna – czego nie mówią nam o e-papierosach?
  • Opublikowano:

    23 czerwca 2019

  • Komentarze:

    0

Palenie tytoniu jest szkodliwe i dziś już chyba nikogo o tym przekonywać nie trzeba. Zawiera masę toksycznych substancji chemicznych, które dostają się do płuc wraz z każdym zaciągnięciem.

W Polsce po tytoń sięga ok. 9 mln osób (31% dorosłych mężczyzn i 18% kobiet), w wyniku tego umiera zaś rocznie niemal 70 000 osób. Śmiertelność z powodu raka płuc spadła od lat 90. 4-krotnie, jednak zgony związane z paleniem wciąż zdarzają się w Polsce najczęściej ze wszystkich krajów europejskich.

W 2003 roku miał miejsce przełom. Chińscy farmaceuci zupełnie przebudowali projekt e-papierosów, dzięki czemu umożliwili palaczom wdychanie nikotyny, bez spalania. Popularność papierosów elektronicznych rosła coraz bardziej i w 2017 roku studenci sięgali już głównie po nie.

Ukryta prawda

Badania wykazały, że e-papierosy wtłaczają w swoich użytkowników masywną ilość metali ciężkich oraz (wciąż) dużo nikotyny, która jest silnie uzależniająca. Stwierdzono ponadto, że substancje które znajdują się w obecnej w nich cieczy dezaktywują komórki ochronne w płucach.

Co pokazują najnowsze badania? Cóż, 27% z 75 testowanych wkładów jednorazowego użytku zawierało czynniki mikrobiologiczne, zaś 81% miało w sobie glukan, czyli substancję która znajduje się w ścianach komórkowych większości grzybów. Ekspozycja na nie powiązana została z: astmą, przewlekłą obturacyjną chorobą płuc, upośledzeniem funkcjonowania płuc i stanem zapalnym.

Komentarz dr. Davida Christiani autora badania oraz Elkana Blout, który był profesorem zdrowia środowiskowego na Harvard T.H. Chan School of Public Health, brzmiał następująco:

Jak wykazano, endotoksyna bakteryjna Gram-ujemna oraz glukany pochodzące z grzybów w zawodowym i środowiskowym otoczeniu, odpowiedzialne są za ostre i przewlekłe zmiany w układzie oddechowym. Odkrycie ich obecności w e-papierosach powoduje rosnące obawy o niekorzystne skutki dla układu oddechowego palaczy.

W testach produkty zostały podzielone na 4 kategorie smakowe: tytoń, mentol, owocowe i inne. Jak stwierdzili naukowcy, stężenie endotoksyn było wyższe w produktach o owocowych smakach. Sugeruje to, że te produkty zastosowane do stworzenia tych wariantów mogły być źródłem zanieczyszczenia.

Istnieje również hipoteza, że potencjalnym źródłem mogą być również knoty bawełniane, ponieważ zarówno endotoksynę, jak i glukan znaleźć można we włóknach bawełny.

Jak powiedział dr Christiani, społeczeństwo powinno wiedzieć o szkodliwości tych rozwiązań. Rozmowa na temat e-papierosów powinna być częścią debaty i polityki publicznej.

Nie sądzę by e-papierosy były bezpieczne dla wszystkich, szczególnie dla dzieci. Rodzice powinni być czujni i zorientowani. Tam wciąż znajduje się nikotyna, która jest bardzo uzależniająca i może prowadzić do rozwoju nałogu – i sięgnięcie po tytoń. Po drugie wszyscy wokół wdychają często nieświadomie biotoksyny i rakotwórcze substancje. – dodaje.

Naukowcy odkryli, że osoby narażone na wtórny dym, mają we krwi podobny poziom kotoniny (aromatyczny związek chemiczny), jak osoby „biernie palące” tradycyjny dym papierosowy. Poprzez pomiary kotoniny mierzy się również ilość wchłoniętej przez organizm nikotyny. Opary zawierają również znane rakotwórcze substancje, czyli aldehyd octowy i formaldehyd. Co ciekawe, przynajmniej jedna marka e-papierosów zawierała tych substancji 10 razy więcej, niż znaleziono w tradycyjnych wyrobach tytoniowych. Amerykańska FDA znalazła również w e-papierosowych kartridżach glikol dietylenowy, który również został powiązany z rakiem.

W badaniu smakowych e-produktów naukowcy z Harvardu znaleźli w 47 z 51 zapachowe substancje, w tym diacetyl. Został on powiązany z uszkodzeniem dróg oddechowych i trwałymi bliznami w ich obrębie.

Plan na uzależnienie

Jak pokazują dane przedstawione przez CDC, w samych Stanach Zjednoczonych od 2017 roku przybyło 1,5 mln użytkowników e-papierosów. Niestety w dużej części za ten wzrost odpowiadają nastolatkowie. W grupie wiekowej 18-24 lata, 40% nigdy nie paliło tytoniu, zanim sięgnęło po e-papierosy.

Może to wynikać z przeświadczenia, że produkty te nie są szkodliwe, ponieważ wydobywająca się z nich para jest często bezwonna. Tak więc choć liczba osób palących tradycyjne papierosy spada, odsetek sięgających po e-papierosy nastolatków rośnie.

Jedna z najpopularniejszych firm produkujących e-wyroby na amerykańskim rynku, w 2018 roku wyprzedziła konkurencję o niemal 800%. Do molochu należeć zaczęło 71% rynku. Dziś popularność tego sprzętu jest tak duża, że korzystanie z niego ma swoją własną nazwę, która pochodzi od nazwy marki (juuling od Juul Labs).

Jak uważają analitycy, tak powszechne stosowanie e-produktów przez młodzież czyni z nich przyszłych użytkowników tradycyjnych wyrobów tytoniowych.

Scott Gottlieb, komisarz z FDA powiedział:

Użytkowanie tytoniu wśród dzieci wzrośnie do 40-45%… To jest niewybaczalne. Spojrzałem na dane z lat 50. Nie było nigdy takiej sytuacji, by dzieci stosowały produkty tytoniowe na taką skalę. A e-papierosy to produkty tytoniowe.

Dlaczego te wyroby są tak popularne?

Badania wykazały, że 56% młodych osób które sięgnęły po tytoń nie miała nawet 18 lat, a niemal połowa spróbowała po raz pierwszy, bo zrobili to też ich znajomi. Jednak w e-papierosach znajdują się silnie uzależniające sole nikotynowe, które nie potrzebują dużo czasu do tego, by złapać nas w swoje sidła.

Uważa się, że najpopularniejszym powodem dla którego młodzież sięga po te produktu (np. Juul) jest wachlarz owocowych smaków. Poza tym są one przedstawiane jako realny zamiennik papierosów, a sposób użytkowania przypominający do złudzenia „prawdziwe” papierosy.

Reporterka naukowa Rachel Becker wyjaśniła The Verge:

Sole nikotynowe zawarte w tych produktach są łatwiejsze do wdychania, niż stosowana w większości innych nikotyna. Jest jednak znacznie mniej przyjemne do wydychania, ponieważ mają większy wpływ fizjologiczny na gardło i układ oddechowy oraz są bardziej toksyczne.

Producenci twierdzą, że pojedynczy kartridż zawiera tyle nikotyny, co paczka papierosów (powinien zaś starczyć na 200 „pufnięć” czyli ok. 1 dnia średniego użytkowania). Jednak sole nikotynowe przenikają do organizmu znacznie łatwiej.

Eksperci twierdzą, że dokładna ilość jest trudna do oszacowania, ponieważ nie cała nikotyna z dymu papierosowego jest wdychana, część pozostaje uwięziona w filtrze. Jednak Juul zawierają 3 razy więcej nikotyny, niż dopuszczają normy Unii Europejskiej, choć został ten poziom podniesiony za pomocą soli nikotynowych.

Milcząca szkodliwość

Wielu producentów e-papierosów wciąż promuje je, jako metodę nieszkodliwego rzucania palenia. Niestety przekaz ten trafia również do dzieci i młodzieży.

Historia przemysłu tytoniowego pokazała, że reklamy skierowane do osób poniżej 21. roku życia były ukierunkowane bezpośrednio na to, by zapewnić sobie nowe pokolenie klientów. Innymi słowy, młodzież miała zastąpić przy kasie tych, którzy (również z powodu chorób wynikających z palenia) umarli. I takie właśnie zarzuty zostały sformułowane w 1999 roku przez amerykański rząd, przeciw wielkim tytoniowym korporacjom.

W 2006 roku zapadał wyrok mówiący o tym, że firmy tytoniowe naruszają prawo cywilne i od tej pory mają nakaz podawać w reklamach prawdę. Jednak wyegzekwowanie tego wyroku zostało opóźniane przez postępowanie sądowe o 11 lat. W 2017 roku, ostatecznie tytoniowi giganci zostali zmuszeni do opublikowania oświadczeń korygujących w gazetach oraz głównych programach telewizyjnych.

Czy to jednak ma szansę coś zmienić? Większość młodych ludzi nie ogląda reklam w gazetach czy telewizji, a informacji poszukuje online. Tak więc prawda na temat sutków palenia ogłaszana w gazetach, może do nich nigdy nie trafić.

E-papierosy a tradycyjny tytoń

E-papierosy wydają się być krokiem naprzód, jeśli chodzi o rezygnację z palenia. Jednak według raportu amerykańskiego National Institute on Drug Abuse, dowody sugerują, że są one zwykle początkiem drogi.

Na przykład w jednym z badań udział wzięło 36 uczniów szkoły średniej, którzy użytkowali e-papierosy. W stosunku do większości z nich ryzyko sięgnięcia po tradycyjne papierosy w ciągu roku, było większe. Co ciekawe, nie było odwrotnej zależności, a więc palacze tradycyjnych papierosów nie zgłaszali raczej sięgania po e-papierosy.

W badaniu na zwierzętach przeprowadzonym przez University of Pennsylvania naukowcy odkryli, że szczury wystawione na kontakt z nikotyną w okresie dojrzewania, piły po jego zakończeniu więcej alkoholu (owszem, takie badanie zostało przeprowadzone na gryzoniach). Badacze doszli więc do wniosku, że ekspozycja w młodym wieku zmienia obwody neurologiczne w mózgowym ośrodku nagrody, zwiększając tym samym ryzyko uzależnienia. Nie wydaje się to zmieniać funkcji obwodów śródmózgowia w okresie dorosłości.

Źródła:

https://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2019/05/08/e-cigarette-liquid-contains-fungus.aspx

https://pulsmedycyny.pl/z-powodu-palenia-co-roku-umiera-w-polsce-sredniej-wielkosci-miasto-945791

Opracowała Ewa Wysocka

Brak komentarzy
Napisz komentarz