Magnez i mózg, czyli na kogo możemy liczyć gdy cierpi psychika.
  • Opublikowano:

    7 lutego 2017

  • Komentarze:

    0

Choć magnez jest niezbędnym składnikiem odżywczym, w naszej diecie często go brakuje. Zalecane dzienne spożycie magnezu dla osoby dorosłej to między 320 a 420 mg dziennie, podczas gdy przeciętny człowiek przyjmuje go zaledwie 250 mg. Nasi przodkowie mogli uzupełnić poziom magnezu choćby poprzez kąpiel w oceanie, my jednak nie mamy tyle szczęścia. Dziś woda pozbawiana jest większości minerałów podczas oczyszczania, co wpływa też na wyjałowienie gleby.

Czy deficyt magnezu jest dla naszego organizmu szkodliwy? Tak, bowiem magnez odgrywa ważną rolę w procesach biochemicznych w naszym ciele. Bierze udział w transporcie komórek i pomaga im wytworzyć energię w tlenowych i beztlenowych warunkach. Głównym magazynem magnezu są nasze kości, w których znajduje się ponad połowa jego zasobów. Aby mięśnie (w tym mięsień sercowy) pracowały poprawnie, konieczne jest utrzymanie w organizmie równowagi pierwiastków. Niedobór magnezu powoduje wzrost ilości wapnia i potasu, co może powodować skurcze, arytmie, a nawet nagłą śmierć. Nadmiar wapnia i potasu wpływa też negatywnie na przesył impulsów nerwowych, chociaż w mózgu potas jest równoważony nie przez magnez, a przez sód.

Czy to znaczy, że obecność magnezu w mózgu nie jest ważna? Nic bardziej mylnego. „Medical Hypothesis” opublikowało w 2006 roku intrygujący artykuł pt. „Błyskawiczny powrót do zdrowia z depresji dzięki leczeniu magnezem.” Artykuł napisany przez George`a i Karen Eby – prowadzących badania na temat odżywania w przybiurowym magazynie – poruszył mnóstwo interesujących kwestii odnośnie magnezu.

Magnez jest dobrze znanym domowym sposobem na męczące dolegliwości, jak np. „lęk, apatia, depresja, bóle głowy, brak poczucia bezpieczeństwa, drażliwość, niepokój, gadatliwości i dąsy.” W 1968 roku Wacker i Parisi napisali, że niedobór magnezu może wywołać depresję, zaburzenia zachowania, bóle głowy, skurcze mięśni, drgawki, ataksję, psychozy, drażliwość – wszystko to jest odwracalne przy uzupełnieniu poziomu magnezu.

Poza dietą ubogą w magnez, winę za niski poziom tego pierwiastka ponosi też stres. Powoduje on ogromne straty w zasobach zarówno magnezu, jak i innych minerałów (np. cynku).

A oto studia przypadków z pracy państwa Eby:

  • 59-letni mężczyzna cierpiący na depresję maniakalną, z długą historią leczenia depresji, lękami i myślami samobójczymi oraz bezsennością. Ostatni rok upłynął dla niego pod znakiem ogromnego stresu związanego z życiem prywatnym i złej diety (opierającej się głównie na fast foodach). Leczenie litem i typowymi antydepresantami nie dawało rezultatów. Po dołączeniu do programu otrzymywał wraz z każdym posiłkiem 300 mg glicynianu magnezu, a później również taurynian magnezu. Rytm snu pacjenta został natychmiast przywrócony, a jego lęki i stany depresyjne znacząco zmniejszone. Zdarzały się, kiedy konieczne było dla niego wstanie i zażycie tabletki, po to by utrzymać dobre samopoczucie. Podanie 500 mg wapnia w ciągu godziny wywołałoby stan depresyjny, możliwy do okiełznania za sprawą 400 mg magnezu.
  • 23-latka po rozległym urazie mózgu, popadła w depresyjny nastrój z powodu ogromnego stresu, jaki przeżywała w pracy. Żywiła się głównie fast foodami, miała problemy z koncentracją i zapamiętywaniem („stałe szumy”), a jej wyniki w nauce pogorszyły się. Po zaledwie tygodniowej kuracji magnezowej nastrój depresyjną ją opuścił, z kolei jej pamięć krótkotrwała i IQ wróciły do poprzedniego stanu.
  • 35-latka z historią depresji poporodowej, w ciąży z czwartym dzieckiem. Przyjmowała 200 mg glicynianu magnezu z każdym posiłkiem. Ciąża przebiegła bez powikłań, a po urodzeniu („zdrowego, spokojnego, o normalnej wadze”) dziecka, depresja nie powtórzyła się.
  • 40-letni mężczyzna, niespokojny, rozgadany, rozdrażniony, umiarkowanie depresyjny. Palący, pijący i zażywający kokainę. Podczas badania przyjmował 125 mg z każdym posiłkiem i przed snem. W ciągu tygodnia zniknęły jego objawy, podobnie jak potrzeba palenia, picia i zażywania kokainy. Jego „wilczy apetyt został stłumiony i… nastąpiła korzystna utrata wagi.”
    Wciąż jednak zbyt mało jest badań nad leczeniem lub choćby wspomaganiem leczenia chorób psychicznych magnezem, które byłyby dobrze zaprojektowane i przeprowadzone na próbie odpowiedniej wielkości.

Nie tylko państwo Eby zainteresowali się wpływem magnezu na zdrowie psychiczne. Z badań wynika, że wpływa on na niemal każdy element depresji. Jego deficyty sprzyjają jej rozwojowi, a większość populacji (60-80 procent!) posiada choćby umiarkowany niedobór tego pierwiastka. Na szczęście suplementowanie jest łatwe i bezpieczne, pod warunkiem posiadania zdrowych nerek.

Niezłomny strażnik spokoju

A więc jak to działa? Magnez umiejscawia się wygodnie wraz z wapniem i kwasem glutaminowym w synapsach, pomiędzy dwoma neuronami. Wapń i kwas glutaminowy są pobudzające, w nadmiarze zaś toksyczne, ponieważ aktywują niebezpieczny receptor. Tu do akcji przystępuje magnez, który rozsiada się na owym receptorze, nie pozwalając na jego aktywację. Staje się strażnikiem. Jednak jego deficyt nie pozwala na pełnienie tej zaszczytnej funkcji, dając pole do popisu glutaminianowi i wapniowi. Te bez ograniczeń aktywują niepożądane receptory, co w dłuższej perspektywie prowadzi do uszkodzenia neuronów, a ostatecznie do śmierci komórek mózgowych. Niestety, nie są to stany łatwe do odwrócenia czy zrekompensowania.

Przyjrzyjmy się modelowi depresji powstałej w wyniku stresu. Dziś wiemy już, że przewlekły stres powoduje nadmierną produkcję kortyzolu (tzw. hormonu stresu). W zbyt dużej ilości może on spowodować uszkodzenie hipokampa (odpowiedzialnego głównie za pamięć a więc uczenie się) i upośledzenia jego funkcji. To prowadzi do stałego odczuwania stresu i nastrojów depresyjnych. Wydaje się, że magnez działa na wielu poziomach osi hormonalnej (podwzgórze-przysadka-nadnercza) i reguluje reakcje na stres. Potrafi hamować zapędy hipokampu do stymulowania produkcji hormonów stresu. Innymi słowy, „wycisza” hipokamp, by ten nie prowokował osi hormonalnej do wyrzutów np. kortyzolu. Magnez zmniejsza również wydzielanie ACTH – hormonu pobudzającego korę nadnerczy do produkowania wspomnianego już hormonu stresu. Dodatkowo, magnez potrafi zadziałać na barierę krew-mózg w ten sposób, że zapobiega przedostawaniu się hormonu stresu do mózgu. Wszystko to sprawia, że można nazwać go najlepszym i niezawodnym antydepresantem.

Kiedy przeżywamy stres, magnez jest izolowany oraz wydalany z moczem. Dr Emily Deans spekuluje, że być może w przeszłości podczas doświadczania stresu w sytuacji zbieracko-łowieckiej, by przetrwać, potrzebowaliśmy masywnych wyrzutów hormonów stresu. Dana sytuacja została opanowana (lub nie), a zagrożenie znikało. Dieta, którą dysponował wtedy człowiek, była nasycona magnezem, dzięki czemu łatwo było uzupełnić jego zasoby. Być może jednak to nie deficyt magnezu powoduje depresję i wyolbrzymione reakcje na stres. Może za wszystko odpowiedzialny jest przewlekły stres, a niedobory magnezu są jego biomarkerem. Mimo wszystko nie zaszkodzi profilaktycznie wyrównywać poziomu magnezu, a samemu związkowi przyczynowo-skutkowemu poświęcić więcej uwagi i badań. Depresja to bardzo kosztowna i wyniszczająca choroba.

Gdyby udało nam się złagodzić choćby część tych obciążeń z pomocą odpowiedniej ilości wody mineralnej… powinniśmy wiedzieć, czy jest to opcja możliwa do rozważania – dodaje dr Deans.

Istnieje tylko kilka badań nad relacją pomiędzy magnezem i przypadłościami na tle psychicznym. Są badania dotyczące PMS (zespołu napięcia przedmiesiączkowego) czy zespołu chronicznego zmęczenia. Przeprowadzono również dwa jawne badania (a więc takie, w których badani od początku byli świadomi celu badania i tego, do której grupy przynależą) nad manią. Napisano też pracę, w której postawiono tezę, że niedobór magnezu może zaostrzyć objawy schizofrenii. Nie ma jednak żadnych ostatecznych wniosków, a to jest oczywiście dosyć niepokojące. Dlaczego tak ogromne środki przeznaczane są na badania nad lekami na depresję, schizofrenię czy zaburzenia dwubiegunowe, gdy pod ręką mamy tani, wiarygodny i naturalny środek, który nie został jeszcze należycie zbadany?

Mądre suplementowanie kluczem do sukcesu

Istnieją jednak pewne zasady bezpieczeństwa w odniesieniu do suplementowania tego pierwiastka. Jeżeli nerki pracują prawidłowo, nie ma objawów miastenii, niedrożności jelit lub bradykardii, możemy bez przeszkód suplementować magnez. Jednak zakłóca on wchłanianie niektórych leków, m.in. digoxinu, nitrofurantoiny, biofosfonianów i niektórych leków przeciw malarii. Może redukować skuteczność chloropromazyny, przyjmowanych doustnie leków przeciwzakrzepowych, chinoliny i antybiotyków tetracyklinowych.

Tlenek magnezu jest najtańszym z dostępnych preparatów, podobnie jak cytrynian magnezu, który jednak w nadmiarze może wywołać biegunkę. Magnez bowiem jest świetnym lekarstwem na zaparcia. Tlenek jest trudniej przyswajalny, ale miesięczna kuracja powinna zacząć dawać efekty. Osoby z krótkim jelitem (zwykle w wyniku operacji, podczas której usuwana jest duża jego część) mogą spróbować suplementacji z olejkiem magnezowym. Dobrym sposobem jest również kąpiel z dodatkiem soli Ojca Beno. Poza biegunką magnez może wywołać nadmierne uspokojenie (uśpienie) i objawy zatrucia magnezem (niezwykle rzadko w przypadku prawidłowej pracy nerek):

  • niskie ciśnienie krwi,
  • dezorientację,
  • arytmię,
  • osłabienie mięśni,
  • zmęczenie.

Ponadto magnez transportowany jest tą samą drogą, co cynk i wapń, pierwiastki te mogą zatem utrudniać sobie nawzajem wchłanianie. Niektórzy dietetycy zalecają dzienne spożycie na poziomie 400-800 mg. Przeciętny człowiek dorosły może suplementować 250-300 mg bez żadnych obaw. Oczywiście, dla własnego bezpieczeństwa należy skonsultować się z lekarzem, choćby po to by wykluczyć choroby nerek.

W związku z powszechnością niedoboru magnezu u Polaków, jego suplementacja w postaci Kuracji Ojca Beno została włączona do Trzeciego Filaru Długowieczności. Więcej na ten temat możesz przeczytać w artykule poniżej:

Dowiedz się jak uzupełnić niedobór kluczowego pierwiastka.

Ciekawostki:

Depresja związana jest z ogólnoustrojowym stanem zapalnym oraz odpornością komórek, niezwiązaną z produkcją przeciwciał. Podobne zależności daje się zaobserwować przy niedoborze magnezu.

Badania na zwierzętach wykazały, że odpowiednia ilość magnezu może ochronić mózg przed depresją i stanami lękowymi po jego rozległym urazie.

Najlepszymi źródłami magnezu w diecie zachodniej są produkty pełnoziarniste. Należy jednak zauważyć, że skład ziaren, a szczególnie zawarte w nich fityniany, mogą nieco utrudniać wchłanianie. Skupić warto się szczególnie na:

  • fasoli,
  • warzywach o ciemnych, zielonych liściach,
  • orzechach.

Niektóre z nich są też źródłami kwasu foliowego, a jego niedobór jest również łączony ze stanami depresyjnymi.

Źródło: https://www.psychologytoday.com/blog/evolutionary-psychiatry/201106/magnesium-and-the-brain-the-original-chill-pill

Opracowała Ewa Wysocka

Brak komentarzy
Napisz komentarz