Nowy sposób odżywiania
  • Opublikowano:

    26 sierpnia 2016

  • Komentarze:

    25

W temacie diety jest wiele teorii, które czasami trudno pogodzić ze sobą. Zgodnie z zasadą otwartego umysłu warto czasem spróbować innego podejścia, które w naszym przypadku może okazać się strzałem w dziesiątkę. Poniżej prezentujemy poglądy autorstwa pana Janusza Szczęsnego z Poznania, z których wiele pokrywa się z tymi promowanymi przez Akademię Długowieczności.

Część I . Inne myślenie o odżywianiu

Nowy styl odżywiania i odmienny sposób myślenia o jedzeniu proponuje pan Janusz Szczęsny z Poznania. Wiedza o tym, jak żyć i jak się odżywiać została mu przekazana przez przedstawicieli innej cywilizacji, w której przebywał w czasie, gdy jego ciało było w śpiączce. Ta cywilizacja funkcjonuje na poziomie o wiele wyższym niż nasza, dlatego warto przyjrzeć się, na czym polega odżywianie stosowane przez pana Janusza.

Najważniejszą funkcją organizmu człowieka jest oddychanie. Równie ważne jest odżywianie. Od odżywiania w ogromnym stopniu zależy nasze zdrowie. Nowy styl życia polega na doprowadzeniu organizmu do takiego stanu, aby organizm sam sygnalizował, czego potrzebuje.

Zasady odżywiania się przedstawione przez pana Janusza Szczęsnego są następujące:

  1. Słuchanie organizmu. Trzeba nauczyć swój organizm, aby mówił ci, czego potrzebuje, a ty żebyś umiał go słuchać.
  2. Rozdzielenie jedzenia i picia.
  3. Gryzienie każdego kęsa minimum 40 razy aż do chwili, gdy spożywany produkt stały stanie się płynny.
  4. Radykalne ograniczenie ilości spożywanego jedzenia.
  5. Spożywanie tylko zdrowych produktów pochodzenia naturalnego.
  6. Pięć posiłków dziennie, rozdzielonych przerwami 2 ½ godziny.
  7. Nie należy mieszać produktów węglowodanowych i białkowych w danym posiłku.
  8. Przez jeden w dzień tygodniu należy powstrzymać się od jedzenia.

A oto omówienie poszczególnych zasad.

Nauczenie swojego organizmu powrotu do pierwotnego sposobu odżywiania i odkrywania jego prawdziwych potrzeb.

Ten nowy styl życia i odżywiania polega na doprowadzeniu organizmu do takiego stanu, aby sam sygnalizował, co chce, czego potrzebuje. Trzeba obserwować jego reakcje po spożyciu różnych potraw. W ten sposób poznasz swoje prawdziwe potrzeby. Po około 2 tygodniach zaczyna się je „słyszeć”. Proces uczenia się słuchania organizmu i jego przebudowy w kierunku pełnego zdrowia trwa około pół roku.

Ważne są dwie rzeczy:

  • wybieranie produktów o dużej wartości biologicznej,
  • wyeliminowanie produktów szkodliwych dla zdrowia.

Produkty polecane to:

  • warzywa,
  • owoce (np. winogrona, brzoskwinie, oliwki),
  • nasiona (np. słonecznik, pestki dyni, sezam),
  • korzenie,
  • jajka,
  • masło własnej roboty,
  • smalec gęsi,
  • śmietana,
  • jogurty i kefiry samodzielnie robione z naturalnego mleka,
  • sery (szczególnie sery francuskie, które można znaleźć w wybranych sklepach w Polsce),
  • samodzielnie pieczony chleb na zakwasie z mąki orkiszowej z nasionami (należy unikać drożdży i wypieków robionych na drożdżach),
  • ryby wolne od zanieczyszczeń metalami ciężkimi, ikra i mlecze kupowane w sklepach rybnych,
  • mięso cielęce, królicze, drób, indyk; zalecane jest mięso białe (mięsa czerwonego należy unikać).

Produkty, których należy unikać:

  • wieprzowina, wszelkie czerwone mięso,
  • cukier buraczany,
  • drożdże, wszelkie wypieki na drożdżach (chleb, ciasta drożdżowe),
  • margaryna, tłuszcze piekarnicze i cukiernicze, oleje rafinowane (są to produkty zawierające sztuczne izomery trans),
  • słodkie napoje zawierające dużo cukru oraz aspartam i inne szkodliwe substancje,
  • wszelkie produkty zawierające konserwanty.

Komentarze pana Janusza

  • Orkisz to zboże, którego nie udało się zmodyfikować genetycznie. Do chleba orkiszowego z piekarni trzeba podchodzić z dużą ostrożnością. Zdarza się, że piekarze dają tylko trochę orkiszu i sporo innej mąki, a nazywają taki chleb orkiszowym.
  • Drugim zbożem niemodyfikowanym jest proso, z którego wytwarzana jest kasza jaglana. Dlatego orkisz i proso to zboża zalecane w tym sposobie odżywiania.
  • Chleb na zakwasie sprzedawany w piekarniach bywa oszukany. Daje się do niego tylko trochę zakwasu, a reszta to drożdże.
  • Produkty modyfikowane genetycznie (GMO) są bardzo szkodliwe dla zdrowia.
  • Godnym uwagi gatunkiem ryb są śledzie, ponieważ śledzie są wolne od zanieczyszczeń metalami ciężkimi. Warto kupować takie ryby jak sum afrykański, makrela, płotka, szczupak.
  • Ostrożnie z rybami wędzonymi; na rynku można spotkać ryby „wędzone” przez zanurzenie w wodzie z chemikaliami.
  • Należy unikać hodowlanych ryb morskich, ponieważ są one karmione sztuczną karmą, zawierającą substancje szkodliwe dla zdrowia.

Wyjaśnienia pana Janusza dotyczące obróbki termicznej potraw

Z naszej kuchni powinien zniknąć proces smażenia. W procesie obróbki termicznej potraw (gotowaniu) nie powinno się przekraczać temperatury 90 stopni Celsjusza.

Warto wyeliminować ze swojego jadłospisu mięso smażone i pieczone. Mięso spożywać tylko w postaci gotowanej. Gotować mięso w rękawach do gotowania, w brytfance w temperaturze 70 stopni. Taki proces gotowania trwa kilka godzin.

Jak powinno przebiegać gotowanie jajek? Jajka włożyć do zimnej wody, dać na kuchenkę, doprowadzić do fazy poprzedzającej wrzenie. Gdy tylko pojawią się bąbelki – natychmiast odstawić z kuchenki i trzymać w tej gorącej wodzie tak długo, aż proces gotowania się zakończy. Aby jajka były ugotowane na miękko, trzeba je tak trzymać 11 minut. Natomiast na twardo są ugotowane po 13 minutach trzymania w gorącej wodzie po odstawieniu z kuchenki. W opisanym sposobie gotowania jaj temperatura wody nie dochodzi do 100 stopni, jest utrzymywana na poziomie nie przekraczającym 90 stopni.

Rozdzielenie jedzenia i picia

Pić można tylko między posiłkami. W trakcie posiłku oraz pół godziny przed i pół godziny po posiłku nie bierzemy do ust żadnych płynów. Najlepiej pić w połowie między jednym i drugim jedzeniem. Wodę lub inny napój przed połknięciem przetrzymywać w ustach, mieszając ze śliną. Można pić wodę lub herbatę zieloną jaśminową, w sumie 1 ½ litra dziennie.

Gryzienie każdego kęsa minimum 40 razy

Nowy styl żywienia zaczynamy właśnie od tego: od nauczenia się trawienia pokarmów w jamie ustnej. Należy jeść małymi kęsami i gryźć każdy kęs pożywienia aż do chwili, gdy spożywany produkt stały rozpuści się w ślinie na papkę, aż stanie się płynny.

Najważniejsze jest to, że przez długie gryzienie pobudza się ślinianki do działania i one zaczynają wydzielać coraz więcej śliny. Dochodzimy do tego, że 60 procent procesu trawienia odbywa się w jamie ustnej i tak powinno być.

Naukę trawienia pokarmów w jamie ustnej rozpocznij natychmiast, nawet zanim zmienisz godziny i zawartość posiłków. Przez pierwsze dwa tygodnie stawiaj kreskę po każdym ugryzieniu. Gdy postawisz 40 kresek, masz 40 ugryzień. Po 2 tygodniach możesz uznać, że już powstał u ciebie nawyk długiego gryzienia. Nawyk ten będzie objawiał się tym, że nie będziesz w stanie połknąć żadnego stałego produktu, który nie stał się płynną papką (czyli mieszaniną pogryzionego produktu ze śliną).

Wiele chorób bierze się z niewystarczającego pogryzienia jedzenia (wystarczające to minimum 40 razy).

Radykalne ograniczenie ilości spożywanego jedzenia

Trudność jest w konsekwencji – mówi pan Janusz – Trzeba zmienić sposób myślenia o jedzeniu. W swoim ciele mamy fabryki, które produkują życiową energię. Jedzenie to zaopatrywanie tych fabryk w niezbędne składniki, stanowiące surowce do produkcji. Tu, na tym świecie ulegliśmy degeneracji. Wrzucamy sobie 1,5 do 2 kilogramów jedzenia dziennie, z czego organizm bierze 5 %, może 7 %. Reszta idzie do WC. Dlaczego tak dużo jemy? W przeszłości były okresy głodu. Matki z lęku przed głodem starały się nakarmić dzieci na zapas. Wytworzył się nawyk przejadania się. A wystarczy nam 80 gramów jedzenia 5 razy dziennie, czyli w sumie 400 gramów jedzenia na dzień. Jedząc mało i dobierając pożywienie dobrej jakości, dostosowane do potrzeb organizmu możemy żyć 1000 lat.

Szacunki pana Janusza dotyczące ilości jedzenia zgodne są z poglądami, zwartymi w książce „Porozmawiajmy o akupunkturze”:

gdyby średnią rację żywnościową Polaka podzielić na cztery, to tylko jedną czwartą zjada on dla zdrowia i prawidłowego funkcjonowania organizmu (dostarczenie mu energii) natomiast resztę zjada narażając swój organizm na chorobę. (J. Cover, Porozmawiajmy o akupunkturze, s. 68).

A zatem przyjmujemy, że człowiekowi wystarcza około 400 dekagramów jedzenia dziennie, jednakże dobrze przeżutego czyli w 60 procentach strawionego w jamie ustnej. Pozostałe 40 procent trawienia odbywa się w żołądku i jelitach.

Jeśli człowiek gryzie każdy kęs tylko kilka razy i popija go wodą lub herbatą, proces trawienia jest upośledzony. I dlatego przeciętny człowiek je tak dużo, wyciągając z pożywienia tylko część składników; reszta jest wydalana w postaci nie do końca strawionej. Również czas jedzenia odgrywa tu dużą rolę. Jeśli jesz szybko, uczucie sytości następuje ze znacznym opóźnieniem. Natomiast przy gryzieniu każdego kęsa 40 razy sytość odczuwasz wystarczająco wcześnie, aby się nie przejeść.

Tylko zdrowe produkty pochodzenia naturalnego

Zdaniem pana Janusza nie należy używać większości produktów spożywczych kupowanych w mniejszych i większych marketach i supermarketach. Występujące tam produkty są konserwowane, aby uzyskać długi termin przydatności do spożycia.

Ostrożnie trzeba podchodzić do produktów spożywczych sprzedawanych w sklepach warzywnych i na targowiskach. Większość oferowanych tam produktów pochodzi z upraw, na których stosowane są nawozy sztuczne i środki ochrony roślin. Pan Janusz ma ludzi ze wsi, którzy dostarczają mu warzywa, owoce, jaja z upraw i hodowli ekologicznych . Sery francuskie kupuje w wybranych sklepach, w których są stoiska z tymi serami.

Pięć posiłków dziennie, rozdzielonych przerwami 2 ½ godziny

Stosując nowy styl życia i odżywiania proponowany przez pana Janusza należy jeść o stałych godzinach, pięć razy dziennie co 2 ½ godziny. Ustalone godziny powinny być rygorystycznie przestrzegane. U pana Janusza są to godziny: 7.30, 10.00, 12.30, 15.00, 17.30. W przerwach między posiłkami powstrzymaj się od podjadania. Jak już powiedziano w punkcie 1, pić można tylko między posiłkami, z wyjątkiem czasu pół godziny przed posiłkiem i pół godziny po posiłku. Zalecana do picia jest herbata zielona jaśminowa.

Godziny posiłków powinny być ściśle przestrzegane. Jeśli zdarzy ci się opóźnić z danym posiłkiem, na przykład o godzinę, lepiej go pominąć i utrzymać godziny dalszych posiłków. Organizm przyzwyczaja się do określonych godzin i w tych godzinach najlepiej trawi.

Nie należy mieszać produktów w danym posiłku.

Jak jajko, to jajko, a nie jajko i kiełbasa. Osobno jajko, osobno chleb w innym posiłku. W innym posiłku ziemniaki, w innym mięso. A zatem nie należy łączyć w danym posiłku węglowodanów (chleb, ziemniaki) z białkami (mięso, nabiał).

Warzywa mogą być dodawane do każdego produktu. Do ryby lub mięsa można dodać pomidor, ogórek, kapustę. Dopuszczalne jest też dodawanie tłuszczów do produktów. Na przykład kalafior może być polany masłem. W danym posiłku może wystąpić chleb z masłem. Chodzi o chleb własnego wypieku; przepis na taki chleb zostanie podany niżej. Sam taki chleb jest połączeniem wielu produktów. Masło też powinno być własnej roboty.

W kuchni pana Janusza wszystko jest mocno skrapiane oliwą z oliwek. Może być też polewane roztopionym masłem, ale przy topieniu masła trzeba uważać, aby nie przekraczać temperatury 90 stopni. Masło należy roztapiać powoli na bardzo małym ogniu.

Ważne jest, aby unikać łączenia białek i węglowodanów (na przykład nie jeść chleba z mięsem lub rybą). Warzywa, w większości zawierające znikomą ilość węglowodanów, mogą być dodawane do mięsa. Wyjątek stanowią ziemniaki; ­ zawierają one dużo węglowodanów, dlatego nie należy łączyć ich z mięsem lub rybą.

Przez jeden w dzień tygodniu należy powstrzymać się od jedzenia.

U pana Janusza tym dniem jest piątek. W czasie głodu organizm wytwarza mechanizmy samoobrony, regeneracji. Podczas głodówki można pić wodę i zieloną herbatę. Żyjąc i odżywiając się w przedstawiony wyżej sposób możemy żyć 1000 lat.

Przepis pana Janusza – chleb na zakwasie własnej roboty

Składniki:

  • 250g mąki żytniej razowej „2000”
  • 250g mąki orkiszowej
  • 250g mąki owsianej lub jęczmiennej
  • 150g kaszy perłowej
  • 150g pestek słonecznika
  • 150g pestek siemienia lnianego
  • 150g pestek dyni
  • 1 łyżka soli kłodawskiej
  • woda
  • do przygotowania zakwasu: 10 dużych łyżek mąki żytniej razowej „2000”

Zaczynamy od przygotowania zakwasu

Dzień pierwszy

Weź 1-litrowy słoik, wsyp 2 łyżki mąki żytniej razowej „2000”, daj trochę letniej wody, zrób takie gęste „błotko” i odstaw w ciepłe miejsce na 24 godz.

Dzień drugi

Dosyp 2 łyżki mąki, znowu trochę letniej wody, zrób gęste „błotko” i odstaw w ciepłe miejsce na 24 godz.

Dalsze dni

…i tak powtarzać do piątego dnia. W zakwasie powinny się pokazać pęcherzyki powietrza wielkości kilku milimetrów i przyjemny kwaskowaty zapach.

Na czwarty dzień wieczorem weź garnek, wsyp wszystkie ziarna, zalej do równa zimną wodą, doprowadź do temperatury bliskiej zagotowania i pod przykryciem zostaw do rana.

Dzień piąty – dzień wypieku chleba

Napal w piecu drewnem (może być piekarnik).

  • Weź dzieżę, włóż wyrośnięty zakwas (zostaw w słoiku 2 cm na następny raz), wsyp wszystką mąkę, dodaj łyżkę soli, dodaj ugotowane ziarna; dolewaj letnią wodę tak by była konsystencja gęstego „błotka”.
  • Mieszaj pięć minut łyżką drewnianą.
  • Przygotuj trzy foremki.
  • Wlej tę masę do przygotowanych foremek na wysokość trochę więcej niż połowa (ok. dwie trzecie foremek), odstaw w ciepłe miejsce aż wyrosną do pełnych foremek, a nawet ponad nie z lekkim zaokrągleniem.
  • Piecz w piekarniku nastawionym na 180 stopni przez 50 – 60 min.

Na etapie wlewania do foremek można dodawać wg własnego uznania suszone śliwki, morele, rodzynki, czosnek, cebulę, zioła itp. Dowolność absolutna, a kompozycje zapachowe i smakowe mogą być ciekawe. Do tak upieczonego chleba stosuj masło własnej roboty.

Pan Janusz piecze chleb raz na 2 tygodnie. Tnie go na kromki i zamraża.

Pozostawiliśmy w słoiku warstwę ok. 2 cm zakwasu na następny raz. Co z tym zrobić przy tym kolejnym pieczeniu? 3 dni wcześniej wyjąć go ze spiżarki. Dosypywać przez 3 dni codziennie po 2 łyżki mąki żytniej razowej, postępując tak, jak to opisano w etapie I (przygotowanie zakwasu).

Efekty nowego stylu odżywiania

Zmiana stylu życia i odżywiania przynosi następujące efekty: więcej energii, ustępowanie chorób, u osób z nadwagą spadek wagi ciała. Największe zmiany zachodzą w pierwszym półroczu. Waga ciała spada w tempie 150 do 200 gramów na miesiąc. Poprawia się koncentracja i nastrój, znikają lęki.

Pan Janusz mówi, że ma świetne samopoczucie i dużo energii.

Drogi czytelniku! Jeśli interesuje cię tylko nowy sposób odżywiania, jaki stosuje pan Janusz, to na tym mógłbyś zakończyć lekturę tego artykułu. Natomiast jeśli chcesz dowiedzieć się, w jaki sposób wiedza o nowym sposobie odżywiania pojawiła się w życiu pana Janusza – czytaj dalej.

Cz.2. W jaki sposób pan Janusz posiadł tę wiedzę ?

Mówi pan Janusz Szczęsny:

Wypadek

We wrześniu 2010 roku jechałem samochodem po obwodnicy Zielonej Góry. Jechałem prawidłowo po swoim pasie z prędkością 90 kilometrów na godzinę. Nagle zza tira jadącego naprzeciw wyjechał bus z prędkością 120 km na godzinę i uderzył we mnie czołowo. W ułamku sekundy moje życie zawisło na włosku. Nie pamiętam, jak znalazłem się w szpitalu. Byłem w stanie ogromnych zniszczeń każdego fragmentu mojego ciała: połamane kości, zmasakrowane wszystkie części ciała i organy wewnętrzne. Lekarze nie dawali mi szans przeżycia. Mimo to z ogromnym poświęceniem dzień po dniu mnie ratowali, robiąc wszystko, co w ich mocy, aby mnie przywrócić do życia. Zapadłem w śpiączkę i obudziłem się z tej śpiączki 1 stycznia 2011 roku o północy. W czasie trwającej trzy miesiące śpiączki znalazłem się w innej cywilizacji i przebywałem tam cztery lata. Jak to możliwe, że trzy miesiące równają się czterem latom – nie wiem.

Cztery lata w nowej cywilizacji

Mój pobyt w tej cywilizacji zaczął się w 192 roku po roku zerowym. Rok zerowy to rok, w którym nastąpiła zagłada obecnej cywilizacji ziemskiej i rozpoczęła się nowa cywilizacja, zapoczątkowana przez ludzi, którzy ocaleli z powszechnej zagłady. W którym roku nastąpiła zagłada naszej obecnej cywilizacji ziemskiej, tego wyjawić nie mogę. Zagłada polegała na przejściu przez Ziemię ogromnej fali wody o wysokości 2 kilometrów. Udało się ocaleć nielicznym ludziom, którzy dali początek nowej cywilizacji.

Nowa cywilizacja rozwinęła się na naszej ziemi, gdzieś pomiędzy Europą a Azją. A więc moja podróż z łóżka szpitalnego do tej cywilizacji była podróżą w czasie i przestrzeni. W jakim języku mówili tamtejsi ludzie – nie wiem, w każdym razie ja ich rozumiałem, a oni rozumieli mnie, choć mówiliśmy w innych językach. Ja byłem tam z ciałem, a jak to możliwe, że jedno moje ciało leżało w szpitalu, a drugie było w innym miejscu i czasie – tego również nie wiem i nie potrafię wytłumaczyć.

Jak tam jest

Wszystko jest tam inne – ludzie są wyżsi, wyższe są drzewa i rośliny, większe są zwierzęta. Owoce są 3 do 5 razy większe. Teraz, już po powrocie do obecnego życia natrafiłem w Internecie na stronę Doktora Pokrywki. Z wywiadów w Niezależnej Telewizji NTV oraz z filmów ze strony Doktora dowiedziałem się o czterech filarach długowieczności i normobarii. Zafascynowany tą wiedzą postanowiłem zadzwonić do Doktora Pokrywki. Odbyliśmy długą rozmowę do późna w nocy. Wtedy wszystko zaczęło mi się zazębiać. Pomyślałem, że tam, w tym świecie musiało panować wyższe ciśnienie, dlatego wszystko rosło większe i wyższe. Na przykład biegnące w śniegu dziki były takiego wzrostu, że gdy przechodziły obok dwóch mężczyzn, ich grzbiety były na równym poziomie z czubkami ich głów. Korony drzew stykały się ze sobą na wysokości 70 do 100 metrów.

Będąc tam nie wiedziałam, że jestem w wyższym ciśnieniu. Teraz myślę, że tam ciśnienie jest wyższe niż obecnie na ziemi, przypuszczalnie takie, o którym mówi Doktor Pokrywka, czyli około 1500 hektopaskali.

Jak się tam poruszałem

Miałem do dyspozycji pojazd „Force One” , sterowany moją myślą. Myślę, gdzie chcę polecieć i tam lecę. Tam się leci, przesuwa… Dojeżdżam do bramki, gdzie jest panel energii, tankuję energię. Jeździ się stradami (drogami), ale też lata się w powietrzu. Na bramkach serwisowych stały młode kobiety o ciemnej cerze, które w swoich myślach nazywam Hinduskami. Tam większość ludzi ma ciemną cerę. Białych jest niewiele, są taką rzadkością , jak u nas Murzyni.

Moje rozmowy z Hindusem

Bardzo dużo rozmawiałem tam z mężczyzną, którego nazywam Hindusem. Miał on 173 lata. Dowiedziałem się od niego, że pierwsza zagłada ziemi miała miejsce 67 milionów lat temu. Drugą był potop w czasach Noego. Trzecia nastąpi wtedy, gdy nadejdzie rok zerowy (nie mogę wyjawić, kiedy). Będzie to zarazem początek nowej cywilizacji, lepszej i mądrzejszej od naszej.

Naszą cywilizację Hindus nazywał cywilizacją indukcyjną. Chodziło mu o to, że głównym źródłem energii był prąd elektryczny. Ten prąd i napędzane nim urządzenia wytwarzały szkodliwe dla człowieka pole magnetyczne. Mówił: „to była cywilizacja indukcyjna” .

W cywilizacji indukcyjnej najgroźniejszą bronią była broń magnetyczna. Pod koniec tej cywilizacji pojawiła się jeszcze groźniejsza : broń powietrzna (zrozumiałem to, gdy zapoznałem się z poglądami Doktora Pokrywki; wystarczy zagęszczenie tlenu, aby spalić pęcherzyki płucne).

Przez rok zerowy przeszło 5 – 10 tysięcy ludzi. Jedyne pożywienie, jakie było bezpośrednio po roku zerowym, to ryby. Przez 3 do 5 lat ludzie żyli wyłącznie rybami.

Po co jesteśmy na Ziemi? Aby nieść ożywioną inteligentną materię w przyszłość.

Odżywianie w nowej cywilizacji

60 – 70 procent pożywienia stanowią ryby. Z oceanu pobiera się ogromne ilości ryb. Reszta to nasiona, owoce, mięso, woda, napoje. Mięso (źródło białka) jest produkowane laboratoryjnie.

Odżywianie zorganizowane jest bardzo prosto. Ludzie podchodzą do bufetu i automat daje każdemu to, czego on potrzebuje, odczytując informacje z czipa. Każdy jest zaczipowany, tzn, ma zamontowany czip wielkości 10 groszy. Za pośrednictwem tego czipa automat wyczuwa, jakiego pożywienia potrzebuje dany człowiek.

Do tych automatów każdy podchodzi 5 razy dziennie o ściśle przestrzeganych godzinach, w odstępach 2 ½ godziny. Jedzenie jest w pojemniczkach. Jego ilość jest niewielka, nawet o połowę mniejsza od tego, co ja stosuję teraz (a stosuję 80 gramów na jeden posiłek).

Tam właśnie nauczyłem się zasad, których przestrzegam po powrocie do naszej cywilizacji. Dokładne i długie żucie, pięć posiłków dziennie, picie między posiłkami.

Temperatura obróbki potraw

U nas, w naszej cywilizacji, często do obróbki termicznej potraw stosowana jest temperatura 100 stopni. Tam przestrzega się w obróbce potraw zasadę nieprzekraczania 90 stopni.

Leczenie

Hindus powiedział mi: W cywilizacji indukcyjnej Pasteur pomylił skutki z przyczynami i na tym zbudowano cały gmach medycyny. My doszliśmy do wniosku, że wszystkie choroby mają jedną przyczynę: zakłócenie potencjału energetycznego na błonie komórkowej. Zobacz, tam – wskazał mi – są takie budki. To były urządzenia, które leczyły ludzi. Ludzie wchodzili, zwracali się twarzą kolejno w kierunku czterech ścian i wychodzili zdrowi. Ja również zostałem poddany leczeniu w tych – jak to nazywałem – „budkach telefonicznych”. Nowe kości mi narosły na prętach, które mi wstawiono w szpitalu w naszej cywilizacji. Na lewej ręce miałem całkowicie zdarte ciało oddzielone od kości. Teraz nie ma po tym śladu. Idealnie pozrastały się biodra. Wszystko się pozrastało i wygoiło. Tam zostałem poddany leczeniu, a jak to zostało przeniesione na moje ciało leżące w śpiączce – nie mam pojęcia.

Jedzenie to obowiązek

W Nowej Cywilizacji przyjmowanie pokarmów to obowiązek. Jedzenie to obowiązek wobec naszego ciała i życia. To nie przyjemność obżarstwa, jakie tu i teraz uprawiamy serwując sobie i swoim dzieciom niewyobrażalny balast pokarmowy. Jemy, czyli wrzucamy bezmyślnie do naszego żołądka co najmniej pięciokrotnie za dużo pokarmów nie mówiąc już o chemii i truciznach w tych produktach zawartych. Jakie było moje zdziwienie, gdy przeczytałem skład popularnej przyprawy do zup i sosów! Skład: woda, sól …i kilkanaście składników chemicznych.

Jedzenie i picie to druga po oddychaniu konieczność człowieka wobec własnego ciała. Gdyby człowiek nie zmieniał jedzenia, do jakiego został stworzony, do dzisiaj żylibyśmy tak, jak zostaliśmy zaprojektowani. Żylibyśmy tak jak na początku – tysiąc lat i to w zdrowiu i szczęśliwości. Wszystkie choroby i skrócenie życia ludzkiego już do poniżej stu lat to efekt „poprawiania” życia przez człowieka.

Stwórca tworząc człowieka na Ziemi nie stworzył mu fastfoodowego jedzenia, a człowiek świetnie i w zdrowiu egzystował miliony lat. Stwórca nie stworzył człowiekowi kliniki czy nawet małego szpitalika, a człowiek w zdrowiu dożywał tysiąca lat! Ktoś spyta jak to możliwe?

Możliwe, bo człowiek dostał od Stwórcy instynkty, a to jest to coś czego nauka nawet dotknąć nie potrafi. Człowiek instynktownie wiedział i dalej wie – dopóki nasza cywilizacja go nie zdeprawuje – co mu do życia jest potrzebne i konieczne. Najlepiej to widać na małych dzieciach, kiedy karmione przez mamę lub babcię, wykręcają się i mówią – nie ciem!
To wtedy dopiero zaczyna się mamusiny lub babciny festiwal głupoty cywilizacyjnej -…”no to jeszcze jedna łyżeczka za dziadziusia …i druga za tatusia…” …i hodujemy pięknego grubaska. Na dodatek wytwórcy fast foodów tak dopasowali zapachy i smaki, że maluszek je „gorące psy” aż uszy mu się trzęsą… I w ten sposób resetujemy mu możliwość instynktownego rozpoznawania potrzeb jego organizmu.

Organizm ludzki najlepiej wie, co mu do istnienia i zdrowego życia jest potrzebne.
Tylko my ludzie stojący już jedną nogą nad przepaścią zatraciliśmy możliwość słuchania swojego organizmu. Proszę nie mylić wytrenowanych apetytów, smaków i chętek na coś z sygnalizowaniem nam przez nasz organizm jego potrzeb. Pół roku potrzeba, by przywrócić człowiekowi zdolność słuchania własnego organizmu.

Proces wdrażania nowego sposobu odżywiania można podzielić na następujące etapy:

  1. Wyrobienie nawyku dokładnego żucia jedzenia – wielokrotnego gryzienia każdego kęsa.
  2. Zmniejszamy porcje. Przystosowujemy żołądek do mniejszych objętości.
  3. Zmieniamy przyzwyczajenia w doborze i łączeniu produktów.
  4. Uczymy się słuchać swojego organizmu i dawać mu to, czego potrzebuje. To musi być praca nad umysłem, a potem to już będzie działało samoczynnie.

Refleksje i podsumowanie

Jak nauczyć się na nowo słuchać potrzeb swojego organizmu, zdobyć tę utraconą umiejętność? Nie da się tego zrobić bez wyeliminowania ze swojego jadłospisu produktów zawierających chemiczne dodatki smakowe, które oszukują smak. Ciekawie i przekonująco o tych dodatkach smakowych pisze Beata Pawlikowska w książce „Największe kłamstwa współczesnej cywilizacji”. Na przykładzie glutaminianu sodu – naukowcy wzięli na warsztat pewien naturalny produkt, dodający potrawom wspaniałego smaku i wymyślili produkt chemiczny, który ma smak bardzo podobny. I tak powstał glutaminian sodu, powszechnie dodawany do przemysłowo wytwarzanych produktów spożywczych. Produkty z tym dodatkiem smakują ludziom, ale szkodzą ich zdrowiu.

W marketach jest wiele takich produktów, na przykład słodkie napoje „owocowe”, które stanowią mieszankę wody i sztucznych aromatów owocowych, często z dodatkiem aspartamu.

Dopiero po wyeliminowaniu ze swojego menu produktów ze sztucznymi dodatkami smakowymi możesz nauczyć się słuchać rzeczywistych potrzeb swojego organizmu. Wchodzi tu w grę także rezygnacja z wieloletnich nawyków, przyzwyczajeń. A więc naucz się odróżniać nawyki i smaki od tego, co naprawdę sygnalizuje ci twój organizm jako swoje potrzeby.

  1. Gryzienie 40 razy to jest minimum. Niektóre produkty trzeba gryźć jeszcze dłużej, aby uzyskać konsystencję papki, czyli produktu rozpuszczonego w ślinie. Dopiero taką papkę można połykać.
  2. 80 gramów potrawy na jeden posiłek to wskazówka przybliżona. Co innego 80 gramów warzyw, co innego 80 gramów tłustego sera.
  3. W łączeniu produktów trzeba w też w dużym stopniu kierować się intuicją i instynktem. Do wielu produktów można dodawać warzywa i tłuszcz (masło, śmietankę, itp.).

Jak to jest, że człowiek je kilkakrotnie mniej, a nie czuje się głodny? Gryzienie każdego kęsa kilkadziesiąt razy i dokładne mieszanie go ze śliną w jamie ustnej sprawia, że potrawa jest lepiej przyswajalna, a więc organizm wydala zdecydowanie mniej niestrawionych resztek. Ponadto mniej energii idzie na trawienie. Narządy trawienne nie są zmuszane do nadmiernej pracy. W rezultacie człowiek ma więcej energii na pracę i cieszenie się życiem. I to lepsze zaspokojenie potrzeb energetycznych sprawia, że nie czuje się głodu.

Jeśli ktoś pozostaje przy nawyku spożywania obfitych posiłków, wtedy potrzebuje 5- 6 godzin na strawienie posiłku. Natomiast w nowym sposobie odżywiania, przy kilkakrotnie mniejszej dawce jedzenia, wystarczy na jej strawienie 2 ½ godziny. Po tym czasie znowu odczuwasz ogień trawienny i jesteś gotowy do zjedzenia następnego posiłku.

To zaledwie początek drogi. Powtórzmy jeszcze raz efekty, z których większość następuje w pierwszym półroczu stosowania nowego sposobu odżywiania.

  • Poprawa koncentracji i samopoczucia.
  • Przypływ sił i energii.
  • Dobry nastrój.
  • Znikają dolegliwości, lęki i przygnębienie.
  • Spadek wagi (150 – 200 gram miesięcznie) u tych, który ważyli zbyt dużo.

Zalecana literatura

Beata Pawlikowska, Największe kłamstwa naszej cywilizacji, Burda Publishing Polska 2015
Julita Bator, Zamień chemię na jedzenie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013

25 komentarzy
Dominika

2016-08-26 12:29:39 Odpowiedz

Jaki to nowy sposób odżywiania? Przecież już dawno to wszystko wiemy i chorujemy :-))))))))))). Po drugie jak można budować wiedzę na podstawie snów i śpiączki.

    Janusz Szczęsny

    2016-08-27 23:22:39 Odpowiedz

    …a no NOWY! -warto spróbować! W/w tekst to zaledwie skrót wielogodzinnych rozmów na temat zmiany dotychczasowego sposobu dostarczania pokarmów do swojego organizmu.Warto się z tym szczegółowo zapoznać tym bardziej że to NIC nie kosztuje a jeszcze można zaoszczędzić na kosztach utrzymania otrzymując w zamian długie życie i to w nieustającym zdrowiu -Warto spróbować Serdecznie zapraszam -Janusz Szczęsny

Agata

2016-08-27 19:03:57 Odpowiedz

Już to kiedyś czytałam…Ktoś przez przypadek wrzucił mi to e-maila. No cóż Jogini i Starożytna Medycyna Chińska od tysięcy lat mówią to samo.

Dominika

2016-08-28 08:01:08 Odpowiedz

Może dla pana to coś nowego i nadzwyczajnego panie Januszu, dla mnie natomiast to nic nowego. Pana zalecenia stosuję już w obecnej cywilizacji – od kilkunastu lat. A Hindusi i Chińczycy już we wcześniejszej cywilizacji – od paru tysięcy lat i co? Ze względu na chemizację ziemi, powietrza, pożywienia i wody zdrowego jedzenia już nie ma i szybko nie będzie, więc pożywienie możemy dzielić tylko na mniej szkodliwe lub bardzo szkodliwe, a nie zdrowe. W dzisiejszych czasach, co byśmy nie jedli, to (wcześniej czy później) chorować będziemy. Trzeba tylko wiedzieć w jaki sposób sobie najskuteczniej pomagać. Kijem Wisły nie zawrócimy. Cywilizacja za daleko wtargnęła w nasze życie. Tylko kolejny kataklizm może to zmienić. Uważam, że jakby medycyna konwencjonalna weszła w współpracę z medycyną alternatywną (a nie w walkę i odwrotnie też)) to wszystko byłoby piękne i w porządku. Ale mimo skażenia i tak żyjemy dłużej jak kiedyś.

Agata

2016-08-29 08:09:50 Odpowiedz

Panie Januszu w artykule napisał Pan, że należy organizm nauczyć, ,,żeby mówił czego potrzebuje, a my żebyśmy potrafili go słuchać,,

Dla mnie to najważniejszy czynnik nad, którym nieustająco pracuje, bo bez tej znajomości ,,kiszka,, ani długo nie pożyjemy w zdrowiu, ani nie jesteśmy wstanie się uzdrowić z jakiegokolwiek schorzenia. Tylko proszę podać sposób jak to zrobić? Słuchać tylko ciała, czasami też nie popłaci. Bardzo często sygnały ciała mogą wyprowadzić nas na zdrowotne manowce. Czy w/g Pana mamy jeść to, na co mamy – w danej chwili – apetyt? Czy po czym jak się czujemy? Bo w/g mnie oba czynniki zawodzą. Nie u każdego objawy można zauważyć. Czasami zmiany w organizmie powstają bezobjawowo. Według Starożytnej Medycyny chińskiej apetytem też nie wolno się sugerować, bo można przy apetycie na kwaśne rozregulować wątrobę, a na słodkie śledzionę itd…itd…

Uważam, że bez głębokiej i szerokiej diagnostyki organizmu sami nie jesteśmy wstanie tego zrobić, nawet przy największym wyciszeniu ciała, umysłu i ducha. Dzięki nauce wiele dobrego możemy osiągnąć i ustalić.

    Janusz Szczęsny

    2016-08-29 16:18:17 Odpowiedz

    Pani Agato …-Agatko chciałoby się napisać, bardzo się cieszę że pani poszukuje bo kto szuka ten znajdzie! Pani już znalazła Największy problem -choć wcale nie trudny- jest ten sposób usłyszenia własnego „JA” …-własnego wnętrza. Kiedyś człowiek żył tylko z tej podpowiedzi i wtedy żył i …żył! A teraz niestety C Y W I L I Z A C J A i KLOPS jak pisze pani koleżanka z wyżej. ..
    Jednak nie można i nie da się dokonać zmiany do NORMALNEGO życia po przeczytaniu kilku zdań. To musi trochę potrwać ale jestem pewny że za trzy -cztery m-ce korzystając z moich instrukcji będzie pani szczęśliwą posiadaczką zdrowiejacego ciała -ponieważ tu na stronie jest tylko 2 respondentki to myślę że nie będzie złamania zasad i pan doktor Jan przekaże pani mojego maila -andromedajanusz1@gmail.com
    Oczekuję na maila Janusz Szczesny

Agata

2016-08-30 13:15:47 Odpowiedz

Panie Januszu, to o czym pan pisze to podstawa dla zdrowia, która już dawno została zaburzona. A czy można ,,coś,, znaleźć czego już nie ma?

    Janusz Szczęsny

    2016-08-31 01:00:20 Odpowiedz

    Pani Agatko sama pani widzi jak trudno jest przełamac stereotypy i pokoleniowe nawyki… Proponuję pani prosty i łatwy sposób zawrocenia z drogi do nikąd, -jaką pani najprawdopodobniej podąża …a pani nie …i NIE
    Zapewniam panią że mimo pani zastrzeżeń – M O Ż N A ..
    Jednak nie jest to metoda „dotkniecia czarodziejskiej różdżki”
    czy wiara w „cud dietę” albo połkniecie jednej tabletki i już… Jest to trwającą jakiś czas metoda w trakcie której powoli poprzez przekazywanie nowych wiadomości i nauczanie NOWEGO, koryguje pani to co jest błędne w pani nawet pokoleniowych nawykach żywieniowych. Do tego jest potrzebna szczerość do bólu i chyba nie przypuszcza pani że będę to czynil z panią na forum publicznym…
    Chyba że pani już wszystko wie najlepiej -bo żywienie to przecież taka dziedzina na której wszyscy się znają! ..
    Wtedy na pewno NIC nie MOŻNA…
    Serdecznie panią pozdrawiam -adres pani zna
    Janusz Szczęsny

Agata

2016-08-31 07:41:43 Odpowiedz

Panie Januszu, to, że odezwałam się na forum, to nie znaczy, że potrzebuję pomocy…Dietę do swojego organizmu mam już dawno dobraną, jest to żywienie dostosowane do gr. krwi A z obróbką pięciu przemian w/g starożytnej medycyny chińskiej, po której czuję się lekko i dobrze i nie zamierzam już tego zmieniać. Jeśli chodzi o jakość oddychania, to co mogę to stosuję, ale przecież mieszanki powietrza nie zmienię więc z pełną akceptacją żyję w takiej w jakiej żyją wszyscy. A ,,dziwakiem,, nie zamierzam się stawać, żeby izolować się od reszty świata i ograniczać swoje życie…Poza tym zaburzenia zdrowotne wypływają nie tylko z pożywienia i z atmosfery powietrza, a także z przyczyn psycho-somatycznych, na które mają wpływ już czasy z dzieciństwa to znaczy inni…

Panie Januszu a nie pomyślał pan, że to co się panu przytrafiło ma posłużyć tylko panu?

Konwersacja z Panem na forum to tylko przez ciekawość Pana odpowiedzi, a to co Pan poleca, to ja od dawna już wiem i też praktykuję. Od pięciu tysięcy lat Chińczycy o niczym innym nie mówią, jedynie różnicie się obróbką termiczną…ale w 90 stopniach to ja zupy nie ugotuję :-).

Ale Panie Januszu, życzę Panu aby wszystko co panu się przytrafiło znalazło odbicie w Pana życiu i aby te 1000 lat się u Pana urzeczywistniło. Powodzenia :-).

Jest Pan drugim, co zamierza to uczynić. Ja piszę pamiętnik i ujęłam wasze nazwiska, aby po mojej energetycznej transformacji mógł ktoś to sprawdzić :-).

Dominika

2016-08-31 09:35:12 Odpowiedz

Był pan po prostu w innej rzeczywistości i myśli pan, że jak pan przeniesie tamte wzorce do obecnej rzeczywistości, to naprawi pan zdrowie ludzi?

Robert

2016-09-07 13:52:36 Odpowiedz

Z orkiszem nie do końca jest tak jak jest napisane. Proszę przeczytać te informacje: http://hildegarda.orvita.pl/pl/content/39-orkisz-czy-pseudo-orkisz

Jeśli chodzi o proso i kaszę jaglaną z niego to też należy unikać kupowania kaszy ogólnie w każdym sklepie. Najlepiej jest kupować te z atestem Eko chociaż to też jest obarczone pewnym ryzykiem lub lepiej znaleźć zaufanego rolnika który uprawia proso. Powodem w/w postępowania jest stosowany w produkcji roślin proces desykacji. Co to jest desykacja? Tu jest artykuł: http://www.eioba.pl/a/4owt/desykacja-roslin-czemu-polscy-rolnicy-truja-nas-bezmyslnie

Jeśli chodzi o ryby to jeśli ktoś musi lub lubi je jeść to niech szuka tych z regionów FAO 27 i 21 a absolutnie unika z 61, 71, 67, 77. Polecana gatunki to halibut, mintaj, morszczuk, śledź, makrela i łosoś norweski (ale nie farmowy). Dane o rybach mam z 2014r bo wtedy jeszcze je jadłem. Biorąc pod uwagę na Fukushimę mogą teraz być trochę inne. Regiony FAO: http://www.fao.org/fishery/area/search/en

    Akademia Długowieczności

    2016-09-07 14:53:55 Odpowiedz

    Dziękujemy za komentarz i podlinkowane źródła, temat desykacji nie był nam wcześniej znany.

    Janusz Szczęsny

    2016-09-21 19:02:10 Odpowiedz

    Witam Panie Robercie…
    Przepraszam że odzywam się po czasie ale byłem zajęty. ..Oczywiście że ma pan rację, z tym orkiszem też trzeba uważać! Modyfikacje i chęć bezrozumnego zysku, degenerują wszystkie produkty spożywcze.Trzeba wybierać mniejsze zło a najlepiej uprawiać swoje warzywa i rośliny… W najbliższym czasie pokażę naszemu światu jak można PIĘKNIE żyć bez „dobrodziejstw” tego obecnie istniejącego CAŁEGO ZEŚWIROWANEGO świat…
    Już wcześniej uznałem że nie warto ludziom głowy tym zawracać bo nie zrozumieją… -tak zostali nowocześnie „zlobotomowani” obecną „NOWOCZESNOŚCIĄ”!
    …Ale po zetknięciu się z wiedzą i doświadczeniami Pana dr Jana Pokrywki postanowiłem wyrysować moje TAM spostrzeżenia i dokonać wizualizacji siedzib ludzkości na Nowej Ziemi… Pokazać istnienie i życie w Nowej rzeczywistości, która dopiero nastąpi. Uznałem ze warto to zrobić choćby tylko dla Pana Doktora -te duże litery to nie błąd czy pomyłka- o Panu Doktorze Janie Pokrywka należy pisać i mówić z DUŻEJ litery…
    Pan Doktor zdumiał mnie wiedza i wdrażaniem TEGO co ja widziałem i czego doznałem w Nowym Świecie setki lat do przodu…
    Nowa Cywilizacja zaczyna się u Pana Doktora…

      Janusz Szczęsny

      2016-09-21 19:16:35 Odpowiedz

      Panie Robercie chcę tą drogą BARDZO podziękować Panu za zamieszczone linki
      Wiedza z Pańskich linków powinna być ABECADŁEM dla wszystkich którzy mówią i chcą się zdrowo odżywiać…
      -Ten wywiad ze mną, to wielki skrót wielogodzinnej rozmowy z Panem Filipem Żurakowskim z Wałbrzych, któremu bardzo dziękuję za zainteresowanie i pofatygowanie się do mnie do Poznania.

Agata

2016-09-07 20:09:19 Odpowiedz

I jak w naszej rzeczywistości być zdrowym…Z tego wynika, że nie tylko farmacja ma wiele za pazurami…Niedługo dojdziemy do wniosku, że leczenie przyczynowe pozbawione będzie sensu, bo jak skupić się na przyczynie jeśli podstawowa komórka produkcyjna żywność jest już zaburzona. Tak jak wyżej pisałam: ,,czy można coś znaleźć czego już nie ma,,?

Luke

2016-09-07 23:23:32 Odpowiedz

Witam, dziwi mnie troche fakt ze nie slyszeliscie o tym procesie DYSEKACJI, poniewaz istneje on nie od dzis. Mam znajomego rolnika krtory mi mowil ze tak sie robi zeby ziarno mialo odpowiedznia wilgotnisc i np. rzepak nie dojrzewa rowno na jednym polu i dla tego dosusza sie go poprzez spryskanie chemia. Mieszkam obecnie w Irlandii i juz slyszalem rowniez ze ziemniaki tez tak pryskają… pozdrawiam

    Janusz Szczęsny

    2016-09-21 19:30:38 Odpowiedz

    To o czym Pan pisze to NAJWIĘKSZA ZARAZA końca naszej cywilizacji -to herbicyd Randap -schowany pod wieloma nazwami- ŚMIERĆ ludziom niosący!

Agata

2016-09-08 06:54:10 Odpowiedz

Jestem ciekawa czy z produktami Bio też tak robią?

    Janusz Szczęsny

    2016-09-21 21:34:53 Odpowiedz

    Jeżeli opylają herbicydami to właśnie trują ludzi…

Andrzej Jaworski

2016-09-12 11:16:24 Odpowiedz

1000 lat to trochę za długo. Ale co z oddychaniem , jak najlepiej to robić
Ostatnio czytałem Pana Pokrywki artykuły że za mało mamy dwutlenku węgla w atmosferze i musimy sobie go powdychać np. w masce albo w woreczku.
proszę o komentarz . Pozdrawiam

    Akademia Długowieczności

    2016-09-12 20:15:17 Odpowiedz

    Według Doktora Pokrywki optymalna zawartość CO2 w powietrzu, którym oddychamy powinna wynosić od 0,5 do 1.0% (w atmosferze na zewnątrz jest ok. 0,03% dwutlenku węgla). Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebywanie w takiej atmosferze przez cały czas, jednak na razie jest to trudne do wykonania. Doktor Pokrywka zbudował własne mieszkanie normobaryczne, w którym przebywa przez większość czasu. Budowa takiego mieszkania to jednak duża inwestycja. Alternatywnym rozwiązaniem może być przystosowanie sypialni w swoim domu, o czym pisaliśmy tutaj: http://longevitas.pl/dlugowiecznosc-dla-kazdego/

Janusz Szczęsny

2016-09-21 19:43:42 Odpowiedz

Desekację mogą stosować tylko nieswiadomi rolnicy i samobojcy -siebie i swoich rodzin!…-no i oczywiście największy koncern zywieniowy na świecie…

Tomek

2017-02-19 13:10:00 Odpowiedz

Sporo tych wiadomości i trudne do zastosowania w praktyce dla przeciętnych Kowalskich z miasta pracujących po 8-10h zwłaszcza poza domem.
1.Regularne posiłki 5xdziennie? Prawie niewykonalne.
2.Skład posiłków? Patrz wyżej.
3.Stałe zaopatrzenie w żywność od pewnego gospodarza(rolnika)? Prawie niewykonalne:)

Może na początek jedzmy po prostu mniej i mądrzej? Picie płynów też powinno być łatwe do zastosowania.

Tomek

2017-02-19 13:49:00 Odpowiedz

zawsze można też tak:
https://www.youtube.com/watch?v=PbG2RuQsAO4

papryka ma sporo witaminy D 😀

Tomek

2017-02-19 13:50:01 Odpowiedz

(za mała klawiatura chyba) oczywiście C.

Napisz komentarz