Rakotwórcze działanie herbicydów – kolejna sądowa batalia
  • Opublikowano:

    7 maja 2019

  • Komentarze:

    0

Firma Bayer – od niedawna właściciel Mosanto, długoletniego producenta środka chwastobójczego Roundup – zaprzecza zarzutom, jakoby Roundup lub (znajdujący się w nim) glifosat, mogły powodować rozwój raka.

Innego zdania jest jednak sąd federalny w amerykańskim San Francisco, gdzie za sprawą jednomyślnej decyzji ławy przysięgłych, przedsiębiorstwo zostało uznane winnym za spowodowanie nowotworu u powoda, Edwina Hardemana.

Glifosat jest najpowszechniej stosowanym związkiem chwastobójczym. Produkowany przez Mosanto herbicyd Roundup, był pierwszym na świecie produktem powstałym na jego bazie. Dziś nie jest już chroniony patentem, a na całym świecie istnieje wiele podobnych produktów, powstałych w oparciu o jego kształt.

Amerykańska Environmental Protection Agency, europejska European Chemicals Agency i inni regulatorzy donoszą, że zgodnie z ich odkryciami glifosat nie jest rakotwórczy dla ludzi. Jednak oddział Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zajmujący się nowotworami ma inne stanowisko. W 2015 roku glifosat został przez nią sklasyfikowany jako prawdopodobnie rakotwórczy dla ludzi.

Sprawa pana Hardemana jest zaledwie drugą, z ok. 11 200 pozwów złożonych w Stanach Zjednoczonych, wobec Roundup. W przebiegu pierwszej, na korzyść powoda zasądzono 289 mln dolarów (odszkodowanie to zostało obniżone do 78 mln dolarów i jest przedmiotem odwołania) po tym, jak decyzją sądu uznano, że rozwój raka nastąpił właśnie w skutek ekspozycji na Roundup.

Firma Bayer wydała krótkie oświadczenie, mówiące:

Jesteśmy przekonani, że dowody w drugiej fazie wykażą właściwe postępowania Mosanto oraz że firma nie powinna ponosić odpowiedzialności za nowotwór u pana Hardemana.

Koncern uważa, że ława przysięgłych uległa zbyt mocno oskarżeniom prawników powoda, nie koncentrując się na tym co mówi nauka. Jak uznał sędzia Vince Chhabria, takie dowody mogą odwracać uwagę od pytania, czy glifosat powoduje raka. Podzielił więc sprawę pana Hardemana na dwie fazy. W pierwszej zajęto się znalezieniem związku przyczynowego, w drugiej zaś ustalona ma zostać ewentualna odpowiedzialność firmy Bayer oraz ustanowienie odszkodowania. Zgodnie z zarządzeniem, faza II mogłaby nastąpić jedynie wtedy, gdy ława przysięgłych uzna Roundup za istotny czynnik w rozwoju chłoniaka nieziarniczego u Hardemana. Tak też się stało.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi…

Analityk Markus Mayer z Baader Helvea uważa, że zarząd Bayer ma teraz ważne i ambitne cele.

Są teraz pod presją, by działać należycie i starać się nie zostać celem dla aktywistów lub nabywców strategicznych.

Udziały aktywistycznego funduszu Elliot w Bayer, nie przekraczają obecnie 3% – donosi Reuters. Dom maklerski Warburg zmienił swoją rekomendację z „kupuj” na „trzymaj”, argumentując to obawą o wpływ spraw sądowych dotyczących glifosatu, na spadek ceny akcji. Markus Manns, zarządzający funduszem Union Investment ostrzega, że jest zbyt wcześnie by wnioskować cokolwiek z indywidualnych orzeczeń sądów I instancji.

Bayer skupia się przede wszystkim na wyniku przesłuchań odwołań, to jest dla nich ważne. Nie powinni jeszcze zasiadać do rozmów ugodowych.

Sędzia Chhabria wyznaczył kolejną rozprawę na maj, a trzecia z nich odbędzie się prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Każdy z przypadków zostanie podzielony na dwie fazy, w których określone zostaną zależności przyczynowe oraz odpowiedzialność.

Źródło:

https://www.reuters.com/article/us-bayer-glyphosate-lawsuit/u-s-jury-finds-bayers-roundup-caused-mans-cancer-idUSKCN1R02O3

Opracowała Ewa Wysocka

Brak komentarzy
Napisz komentarz