Do praktyk lekarskich, gdzie stosuje się leczenie z udziałem chelatacji, przychodzą ludzie w różnym stanie zdrowia. Przychodzą bardzo ciężko chorzy, niemalże umierający, przychodzą też ludzie lekko chorzy, którzy chcieliby wzmocnić swoje zdrowie nadszarpnięte czasem i ogólnie mówiąc czynnikami cywilizacyjnymi. Przychodzą ludzie starzy i w średnim wieku. Okresowo zjawiają się też ludzie młodzi, np. z immunopatiami, mocnymi alergiami i podobnymi nietypowymi chorobami.

Leczenie z udziałem chelatacji

Z perspektywy czasu można wyraźnie zaobserwować, że leczenie z udziałem chelatacji potrafi na tyle zmobilizować naszą odporność, że po tym działaniu potrafimy otrząsnąć się z gnębiących nas chorób i najróżniejszych dolegliwości. Jeżeli jednak po wyzdrowieniu wracamy do tych samych warunków i niewłaściwych przyzwyczajeń, które doprowadziły do powstania wyżej wymienionych niedomagań to, niestety obserwujemy nawrót tych samych chorób lub innych dolegliwości.

Przyzwyczajenia żywieniowe

Powinniśmy zatem powiedzieć sobie jasno, które przyzwyczajenia mają wpływ pozytywny, a które, powszechnie uważane za tak zwane prozdrowotne, są zdecydowanie szkodliwe. Niniejszy wykład skupia się na wpływie diety, co ma związek z nadwagą, gdyż jedzenie wzbudza najwięcej kontrowersji. Trzeba też sobie powiedzieć prawdę o właściwej ilości posiłków w ciągu dnia i co ta wiedza sobą implikuje. Ogólnie nie ma na tym świecie żadnej rzeczy, czy zjawiska, wyłącznie złego lub tylko dobrego. Ta sama rzecz np. potrawa, może w konkretnej sytuacji być trucizną, czyli może szkodzić, jak również w innej – może być cudownym lekarstwem, czyli jak najbardziej być pomocną. Jedną z rzeczy, najbardziej wpływających na nasz stan zdrowia jest właśnie jedzenie. Jeśli jedzenie jest dla nas właściwe to jego wpływ na nasze zdrowie jest uzdrawiające. Jeśli natomiast nieodpowiednie, jest chorobotwórcze.

Aby udzielić właściwych wskazań dietetycznych najpierw należy stwierdzić, w jakim stanie energetycznym jest dany człowiek, i wtedy należy dać mu właściwe wskazania odnośnie odżywiania się. Człowiek zdrowy, to człowiek zrównoważony energetycznie, nie potrzebujący ani rozgrzewania ani ochładzania. Takich osób praktycznie nie spotyka się w praktykach lekarskich.

Człowiek zrównoważony energetycznie

Człowiek zrównoważony nawet, gdyby przez niezbyt długi czas spożywał pożywienie niezrównoważone nie spowodował by u siebie większych problemów zdrowotnych – zdolność do homeostazy organizmu. Dopiero długotrwałe niewłaściwe jedzenie doprowadziłoby do zburzenia tej korzystnej zdrowotnie sytuacji. Osoba energetycznie zrównoważona ma stałą wagę ciała, odpowiednią do wzrostu, wystarczające zdrowie, skóra o normalnej konsystencji i zabarwieniu. Dla tego człowieka zaleca się jedzenie zrównoważone, w naszym klimacie jest to dieta kuchni staropolskiej.

Człowiek wyziębiony lub wychłodzony

Człowiek wyziębiony, lub wychłodzony, takich osób jest w obecnych czasach najwięcej w naszych gabinetach lekarskich – większość, charakteryzuje się nadwagą wynikającą z gromadzenia się śluzu TAN w tkankach, czyli gromadzenia się glikanów zwanych też mukopolisacharydami i związaną z nimi trudną do usunięcia wodą. Skóra takich ludzi jest najczęściej obrzęknięta jasna, trudno opalająca się.

Osoby te pomimo niedojadania nadal mają nadwagę, której nie mogą w żaden sposób zredukować, a po głodówce występuje efekt jojo. Dla tej sytuacji zdrowotnej jedzenie winno być rozgrzewające, a nawet przejściowo gorące. Wskazana jest tu również dieta bez skrobii za to z zawartością tłuszczów, oraz z niewielką ilością alkoholu (15 -20,0 na dobę w przeliczeniu na spirytus), która to dieta, dla tych ludzi jest lekarstwem.

Zastosowanie natomiast wody mineralnej (surowej wody) u osób wyziębionych jest ewidentnie szkodliwe, powoduje to dalsze wyziębianie ustroju. Można by powiedzieć, że woda mineralna, jak również inne produkty wychładzające (sól, kwas, oraz surowe warzywa i owoce) jest dla tych osób w dłuższej perspektywie „trucizną”. Trzeba to dobitnie stwierdzić, pomimo obiegowej opinii o bezwarunkowo dobroczynnym wpływie wody mineralnej oraz surówek na ciało człowieka.

Człowiek rozgrzany energetycznie

Człowiek zanadto rozgrzany, rozpalony energetycznie, charakteryzuje się najczęściej niedowagą, skóra ogorzała łatwo opalająca się, „człowiek jak z pieca”. Takich osób jest w obecnych czasach zdecydowana mniejszość, w szczególności gdy popatrzymy na przekrój osób odwiedzających gabinety lekarskie. Ludzie ci pomimo nawet obfitego jedzenia nie przybierają na wadze. W tym przypadku należy zastosować dietę wychładzającą np. śródziemnomorską, wzbogaconą nawet wyziębiającą narządy wewnętrzne wodą mineralną. Dietę tę należy stosować do momentu zrównoważenia, potem już dietę normalną. Zastosowanie u osób przegrzanych wody mineralnej (surowej wody) oraz surówek jest lekarstwem. Zalecanie natomiast tym ludziom diety rozgrzewającej jest dla nich ewidentnie zdrowotnie szkodliwe.

Odżywianie zgodne z klimatem

Generalnie ludzie winni odżywiać się stosownie do klimatu w jakim żyją, stąd powstały różne kuchnie w różnych regionach klimatycznych świata. Każdy z nas jest w konkretnej sytuacji energetycznej, a co za tym idzie – zdrowotnej i dlatego pod tym względem dieta winna to indywidualnie uwzględniać. Żyjemy w Polsce w konkretnej strefie klimatycznej, w klimacie przejściowym chłodnym. Klimat chłodny, rozpoznaje się po tym, że przez większość dni w roku trzeba podgrzewać pomieszczenia w których przebywamy. Wobec powyższego, również jedzenie, które winniśmy spożywać mieszkając w takich warunkach powinno być rozgrzewające i zrównoważone energetycznie. Nie powinno być ani nadmiernie rozgrzewające – gorące, a broń Boże wyziębiające.

Mieszkając w klimacie gorącym człowiek powinien spożywać potrawy wychładzające, czyli orzeźwiające, a nawet niewielkie ilości potraw wyziębiających. Klimat zimny wymusza natomiast jedzenie potraw gorących, mocno rozgrzewających.

Nasz klimat w Polsce wymaga jedzenia jedynie rozgrzewającego i zrównoważonego.

Większość przewlekle chorych osób w Polsce jest w mniejszym lub większym stopniu wyziębiona lub wychłodzona. Osoby te stosują bowiem najczęściej przez długie lata w swojej diecie trendy zawarte w reklamach (woda mineralna, źródlana, surówki, owoce południowe) i opartych na nich sugestiach płynących zewsząd. Środki przekazu mają w tym wielki udział.

Ludzie ci bowiem, nie mając daru widzenia następstw swoich zaleceń i działań nawet w perspektywie dwóch tygodni, nie wspominając o perspektywie pokolenia, czy dziesięciu pokoleń, nie są w stanie nakłonić się do tradycji przekazywanych przez lekarzy wcześniejszych pokoleń, które odbiegały by od aktualnie reklamowanych trendów, wobec czego osoby te wpadają w różnorakie kłopoty, również zdrowotne, z chorobami cywilizacyjnymi na czele.

W starożytnej medycynie chińskiej mówi się o tzw. wychłodzeniu, bądź gdy stopień wychłodzenia jest większy, o wyziębieniu poszczególnych organów lub nawet całego organizmu. Tłumacząc to na nasz europejski język lekarski można by powiedzieć o zmniejszonym, spowolnionym krążeniu krwi i zmniejszaniu się kalibru naczyń krwionośnych wszystkich poziomów w poszczególnych organach i narządach lub nawet o obecności takich zmian w całym organizmie. Wtedy mówi się o wyziębieniu i wychłodzeniu całego organizmu, a dzieje się to poprzez oblepianie tych naczyń, najpierw nietrwałymi kompleksami antygen – przeciwciało, a potem poprzez już trwałą miażdżycę. Starożytni określali to również mianem zastoju energetycznego w takim narządzie.

Organy tak zmienione starożytni Chińczycy określali mianem wychłodzonych bądź wyziębionych. My lekarze europejscy określilibyśmy taką sytuację, jako zmiany degeneracyjne i miażdżycowe w organie lub narządzie oraz mówilibyśmy o różnych immunopatiach zależnie od jakości stwierdzanych kompleksów antygen – przeciwciało.

Trzustka

Najważniejszym i powszechnie zaburzonym w swej funkcji w dzisiejszych czasach „narządem” metabolicznym jest narząd – funkcja „śledziona – trzustka” odpowiedzialna za metabolizm skrobii i węglowodanów, a przez to za patologiczną nadwagę. Wychłodzona „trzustka”, produkuje z dostarczonej skrobii i z cukrów prostych substancje galaretowate znane z biochemii jako glikany lub mukopolisacharydy, nazywane są one natomiast przez Chińczyków od niepamiętnych czasów śluzem TANWłaśnie śluz TAN jest istotą patologicznej otyłości a nie jak dziś błędnie powszechnie się uważa – tłuszcz. Te glikany, zwane też mukopolisacharydami, wraz ze związaną z nimi wodą, a nie tłuszcz są główną przyczyną nadwagi i otyłości w dzisiejszej dobie.

Dlatego właśnie, jeśli z pożywienia radykalnie wykluczymy skrobię i nadmiar cukrów prostych, to znaczy – wszystkie kasze, mąkę, ziemniaki, groch i fasolę oraz słodycze a pożywienie oprzemy na mięsie i tłuszczu, jajkach, twardych serach, gotowanych warzywach i gotowanych owocach oraz ziołach, dochodzi do, wydawałoby się nieracjonalnego spadku wagi jak obserwujemy to po diecie Atkinsa.

Jest to jednak zupełnie racjonalne, gdyż trzustka nie ma wtedy substratu do produkcji glikanów, czyli mukopolisacharydów, a więc one wtedy powstają w zdecydowanie mniejszej ilości. Powstawać, owszem mogą nadal, ale dopiero z glukoneogenezy po zmetabolizowaniu tłuszczów lub białek do acetylokoenzymu A.

Tę glukoneogenezę obserwujemy u ludzi, którzy spożywają tłuszcze i białka – w nadmiarze. Wtedy waga takiego człowieka nie spada, a sporadycznie może przejściowo się zwiększyć. Powstaje pytanie. Dlaczego waga przy nadmiarze białek i tłuszczów zwiększa się jedynie przejściowo? Ponieważ spożywanie tłuszczy i białek działa rozgrzewająco na „trzustkę śledzionę” a wtedy zaprzestaje ona produkcji glikanów, czyli śluzu TAN. Jeśli w tym czasie, czasie wykluczenia skrobii z pożywienia, nie doprowadzimy jednak „trzustki” do jej „ogrzania”, i wrócimy zbyt szybko do normalnej dla naszej strefy klimatycznej diety zawierającej skrobię, sytuacja się cofnie i znów pojawi się nadwaga – efekt jojo.

Jeśli jednak pod wpływem diety rozgrzewającej, trwającej wystarczająco długo, lub dołączymy inne procedury rozgrzewające i doprowadzimy do właściwego „rozgrzania trzustki”, to powrót do diety z zawartością skrobii nie spowoduje już wzrostu wagi, i nie wystąpi efekt jojo. I właśnie po tym, czy waga wzrasta po spożywaniu skrobii, czy utrzymuje się na tym samym poziomie wnioskujemy, czy trzustka jest właściwie ogrzana, czy nie, czy do końca spala skrobię, czy tylko ją potrafi przekształcać na glikany, czyli mukopolisacharydy.

Sytuację wyziębienia trzustki można na szczęście stopniowo odwrócić poprzez różne w miarę szybko skutkujące energetyzujące oddziaływania lekarskie z akupunkturą na czele. Obecnie doszły jeszcze bezpieczne działania chemiczne z chelatacją EDTA na pierwszym miejscu, wykonywaną już od lat w Polsce. Chelatacja ma bowiem tę wyjątkową moc polegającą na destabilizacji i rozpuszczaniu nietrwałych, a nawet trwałych złogów w naczyniach krwionośnych przez co poprawia się ukrwienie, a zatem działa ona ogrzewająco na wszystkie narządy. Chelatacja w działaniu, jest elementem ognia w kroplówce, gdyż ma działanie ognia – ogrzewa narządy.

Potrawy i produkty wyziębiające

Teraz krótko o potrawach i produktach wyziębiających, o których przez wieki poucza tradycyjna medycyna chińska. Jeśli mamy objawy wychłodzenia i wyziębienia powinniśmy unikać używania tych wyziębiających potraw i to przez długi czas, gdyż procesy rozgrzewania i wyziębiania za pomocą pożywienia zachodzą powoli, miesiącami a nawet latami. Nasze organizmy są wyziębiane przede wszystkim poprzez spożywanie: surowej wody, niezależnie od tego czy jest ciepła, czy zimna, wody mineralnej, wody źródlanej, wody nie gazowanej oraz wszystkich napoi na bazie tej surowej to znaczy nie przegotowanej wody: oranżady, toniki, pepsi ale również, pomimo zawartości alkoholu – piwo. Wyziębiają również przyprawy i produkty słone z solą na czele oraz przyprawy i produkty kwaśne.

Produkty wychładzające to niemal wszystkie surowe owoce i warzywa oraz przyrządzane z nich tak chętnie surówki i surowe sałatki. To wychładzające działanie warzyw i owoców wynika głównie z zawartości w nich surowej wodyJeżeli będziemy unikać tych produktów i potraw przestaniemy napędzać i przyśpieszać procesy wychładzania i wyziębiania naszych narządów wewnętrznych, które są potem przyczyną zmian degeneracyjnych, czyli procesów przedwczesnego starzenia się.

Ciało człowieka, pomimo bardzo wielu podobieństw do ciał przedstawicieli innych gatunków królestwa zwierząt, ma jednak coś, co zdecydowanie go od reszty odróżnia, tym czymś jest świadomość, a tym co na zewnątrz i na co dzień o tej świadomości zaświadcza, jest proces kulinarny.

Wszystko cokolwiek człowiek wkłada do ust winno być poddane mądremu procesowi kulinarnemu.

Przypomnijmy, iż osobisty kucharz na dworze starożytnych cesarzy chińskich był najważniejszym urzędnikiem w państwie. Jeśli proces kulinarny jest właściwy i wynika ze zrozumienia kierujących światem naturalnych praw, odbierzemy właściwe owoce w formie przyzwoitego stanu zdrowia i sił a co za tym idzie zdrowej długowieczności. Procesem kulinarnym jak i resztą dziedzin życia odnoszących się do ciała człowieka, rządzi prawo pięciu elementów. Prawo to przybiera w tym wypadku formę prawa pięciu smaków. Jest to jednak temat – odżywianie się według prawa pięciu smaków – na zupełnie inną i w dodatku bardzo długą bajkę i temat na poważne warsztaty z gotowania według tego prawa.

Potrawy i produkty rozgrzewające

Jakie natomiast potrawy i produkty ogrzewają a nawet rozpalają nasze organy i nasze ciało?

Przede wszystkim potrawy gorzkie, słodkie i ostre: czosnek, cebula, por, wszystkie przyprawy rozgrzewające: goździki, cynamon, imbir, kurkuma, pieprz, czili, kminek, majeranek, tymianek, ponadto rozgrzewają: alkohol, oleje i masło, tłuste sery, kawa naturalna, z mięs głównie mięsa tłuste: jagnięcina, baranina, wołowina, cielęcina, tłuste ryby.

Ugotowanie owoców i warzyw, z przeważnie wychładzających, czyni je w głównej liczbie obojętnymi czyli zrównoważonymi lub lekko rozgrzewającymi. Przegotowanie surowej wody, która jest klasyfikowana jako, aż wyziębiająca, i jest smaku słonego czyni z niej produkt o działaniu obojętnym – zrównoważonym – a smak ma już zupełnie inny – bo gorzki.

Właśnie to gotowanie, jak od wieków twierdzą starożytni Chińczycy wnikanie ognia do potrawy i jej ogniowa przemiana, jest piątą esencją – quintessentio – sztuki kulinarnej na całym świecie i jest istotą magii kuchni.

Powrót do listy wykładów >

Brak komentarzy
Napisz komentarz