Koncerny farmaceutyczne ujawniają finansowanie lekarzy. Milionowe kwoty.
  • Opublikowano:

    11 lipca 2017

  • Komentarze:

    0

34 000 zł otrzymał profesor neurologii ze Stargardu Szczecińskiego, 700 zł na wyjazd otrzymała specjalistka chorób wewnętrznych i kardiologii. W ogólnym rozrachunku, na skalę kraju – miliony złotych przekazanych na wykłady, konferencje i wyjazdy. Temat finansowania lekarzy przez firmy farmaceutyczne wraca sukcesywnie do rodzimych mediów. Mamy właśnie do czynienia  z jednym z takich powrót – najważniejsze koncerny farmaceutyczne zaczęły właśnie publikować dane dotyczące tego, za co i ile płaciły współpracującym z nimi lekarzom.

Niezły Bayer

Bayer jako jeden z pierwszych koncernów ujawnił informacje, ile i komu przekazał w 2016 roku. Jeden z największych gigantów rynku farmakologicznego wydał blisko 19 mln na „wzmocnienie” współpracy między podmiotami medycznymi. Są to świadczenia związane z rozwojem i komercjalizacją leków dostępnych na receptę. 6,5 mln złotych trafiło do lekarzy. Placówki ochrony zdrowia otrzymały łącznie 2,3 mln zł. Ponadto 10 mln zł, które przeznaczone zostały na badania.

Na liście firmy Bayer można zauważyć ciekawą przypadłość. Znajdują się na niej nazwiska lekarzy, którzy – zgodnie z podanymi wartościami – otrzymali łącznie 252 000 zł. Jednak raport zbiorczy mówi o zupełnie innej kwocie – 6,2 mln. Jak to możliwe?

Dane dotyczące poszczególnych lekarzy są ujawniane przez firmy farmaceutyczne wyłącznie za ich [lekarzy] zgodą. W przypadku lekarzy, którzy nie zgodzili się na ujawnienie, dane o nich prezentowane są zbiorczo – powiedział Michał Komar, radca prawny w kancelarii prawnej D. Dobkowski, stowarzyszonej z KPMG w Polsce.

Widać więc z przedstawionych informacji, że większość lekarzy na publikację się nie zgadza. W 2016 było ich aż 80%.

W raportach tych łatwo zauważyć można finansowanie zagranicznych wyjazdów. Kiedy finansowe wsparcie opiewało na kilkaset złotych, dotyczyło zwykle wyjazdów krajowych – np. na konferencję do Warszawy. Te większe, na kilka/kilkanaście tysięcy złotych wskazują wyraźnie na wyjazdy zagraniczne.

I tak oto wiemy na przykład, że 27 000 zł otrzymał lekarz neurolog z woj. świętokrzyskiego. 5 000 zł to koszt opłat rejestracyjnych, pozostała kwota przeznaczona została na przeloty i zakwaterowanie. Pani doktor neurolog otrzymała 3 000 zł na rejestrację na wydarzenie i 7 000 zł na dojazd i zakwaterowanie.

Upublicznienie tych danych jest efektem podpisania przez koncerny farmaceutyczne kodeksu dobrych praktyk, tzw. Kodeksu Przejrzystości. W Polsce wprowadziło go kilkadziesiąt firm, m.in.: Pfizer, Bayer, GlaxoSmithKline (GSK) i Roche. W ślad za firmą Bayer w ciągu najbliższych dni pójdą inne firmy zrzeszone w INFARMIE, czyli Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych.

Póki co wiemy, że AbbVie Polska płaciła za warsztaty edukacyjne i przygotowanie materiałów dla pacjentów. 35 000 zł otrzymała jedna z fundacji, na stworzenie materiałów informacyjnych dotyczących choroby Parkinsona.

W dobrej wierze?

Skąd taki precedens, dlaczego koncerny wspierają finansowo lekarzy?

Jak mówi Bogna Cichowska-Dumna, dyrektor Infarma – Współpraca pomiędzy przemysłem farmaceutycznym, a przedstawicielami zawodów medycznych jest niezbędna. Dzięki temu następuje rozwój medycyny i powstają skuteczne, nowe leki, a także możliwa jest coraz lepsza opieka nad pacjentami i leczenie ich zgodnie ze światowymi standardami. Branża farmaceutyczna współpracuje zarówno z lekarzami, jak i farmaceutami czy pielęgniarkami na wszystkich etapach rozwoju leków.

Współpraca pomiędzy firmami, a lekarzami zwykle sprowadza się do dwóch sytuacji. Pierwsza to taka, w której koncern zleca pisanie artykułów naukowych na temat danych schorzeń. Druga to ta, w której wysyła lekarzy na kosztowne konferencje naukowe. W efekcie polscy pacjenci leczeni są zgodnie ze światowymi standardami.

Opinia publiczna ma prawo wiedzieć na czym polega i jak przebiega współpraca pomiędzy firmami farmaceutycznymi, a środowiskiem medycznym. Społeczeństwo ma prawo znać również wymiar finansowy tej współpracy. Dlatego firma Infarma wraz z innymi stowarzyszeniami europejskimi przyjęła Kodeks Przejrzystości i zgodnie z nim co roku będzie publikować dane na temat tej współpracy – mówi Cichowska-Dumna.

Już drugi raz możemy dowiedzieć się, które firmy przekazywały którym lekarzom świadczenia. Kiedy koncerny wysyłają lekarza na szkolenie, proszą o podpisanie zgody na wykorzystanie w raporcie jego danych. Na tym właśnie opiera się Kodeks. Dzięki takiemu działaniu, na stronach internetowych poszczególnych firm pojawiają się informacje dotyczące współpracy między lekarzami, a koncernem. Do publikowania tych danych zobowiązały się firmy, które podpisały Kodeks.

Znajdziemy w nim nazwiska lekarzy, ich miejsce pracy i kwoty darowizn, opłat za udział w konferencjach, kosztów zakwaterowania i podróży, które zostały pokryte przez koncerny. Jeżeli wykład prowadzony był przez danego lekarza, raport zawierał informacje na temat jego honorarium.

Jednak nie wszystkie firmy sponsorują wyjazdy lekarzy na szkolenia i konferencje. W poprzednim roku GSK globalnie zaprzestało odpłatnego angażowania przedstawicieli zawodów medycznych do prowadzenia wykładów na temat naszych leków na recpetę lub szczepionek ­– jak mówi przedstawiciel GSK. Ponadto od kilku lat GSK nie sponsoruje żadnych wyjazdów indywidualnych. Publikuje jednak informacje o akcjach niepromocyjnych które finansowało (jak ekspertyzy), ze względu na swoje członkostwo w INFARMIE.

Podobnie postępuje od 2015 roku 41 firm farmaceutycznych. Zapisy te zostały wdrożone w 33 krajach.

Jak mówi Michał Komar:

Raporty publikowane są wyłącznie przez firmy farmaceutyczne, przede wszystkim podmioty zagraniczne, które przyjęły postanowienia Kodeksu Przejrzystości. Obecnie planowane jest przyjęcie podobnych reguł również przez producentów wyrobów medycznych.

W krajach takich jak Dania, Estonia, Francja, Litwa, Portugalia, Rumunia czy Słowacja publikowanie takich danych wymagane jest przez prawo. W Polsce jest to wciąż kwestia dobrej woli. Przedstawiciele środowiska lekarskiego uważają, że publikowane dane powinny być pełne. Te które nie są, wyglądają jak ocenzurowane, budzą zatem wątpliwości co do rzetelności.

Dr Maciej Hamankiewicz, szef Naczelnej Izby Lekarskiej powiedział:

Cieszymy się, że firmy farmaceutyczne chcą być transparentne. Musimy jednak zwrócić uwagę, że jest to jawność tylko częściowa. Kodeks jest niepełny i budzi nasze zastrzeżenia. Potrzebna jest pełna publikacja zawierająca dane dotyczące wszystkich uczestników systemu farmaceutycznego, w tym przedstawicieli handlowych i innych pracowników medycznych. Poza tym w tym zestawieniu nie ma wszystkich firm farmaceutycznych. To tylko wycinek rynku.

Problem z tym, że informacja jest niepełna. Nie wiemy za co dokładnie dana osoba dostała pieniądze. A to może budzić dziwne podejrzenia, że ktoś pojechał do Spa, a nie na ważną dla lekarza konferencję medyczną. Kolejny raz sprawia to więc wrażenie, jakby zawód lekarza był szczególnie dotknięty korupcją.

A jak było wcześniej?

Ubiegły rok to ponad 100 mln zł na wyjazdy i wykłady dla lekarzy. Organizacje ochrony zdrowia otrzymały 128 mln zł.

Większość pokrytych kosztów dotyczyła wyjazdów naukowych, wynagrodzenie za wykłady to ok. 40% świadczeń. Średnio lekarze otrzymywali ok. 2 700 zł.

Jeśli chodzi o organizacje ochrony zdrowia, część pieniędzy stanowiły darowizny, a część koszty związane z organizacją wydarzeń medycznych.

Źródło:

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/firmy-farmaceutyczne-placenie-lekarzom-za,111,0,2338159.html

Opracowała Ewa Wysocka

Brak komentarzy
Napisz komentarz